Wiosna przyszła na poważnie w muzyce poważnej, bo za oknem zaledwie 12⁰…, czyli Guwernantka słucha muzyki i idzie na balety

21 marca 2019. Słońce wzeszło o 5:37, zajdzie o 17:50. Od dzisiaj dzieci rodzą się spod znaku Barana. Witamy na świecie! Imieniny, a jakże, Marzanny, ale i Mikołaja. Ładne połączenie. Wiosna po 89 dniach zimy to piękny prezent. Oby pogoda za oknem mówiła nam to, w czym utwierdza nas kalendarz. MAMY WIOSNĘ! Cieszmy się, bo za rok, w 2020, będziemy czekać na nią o dzień dłużej z racji roku przestępnego – 90 dni.

No dobrze, po tym wstępie, zaczęłam zastanawiać się nad związkami kultury z wiosną. Spokojnie, nie będę pisała recenzji III tomu „Chłopów” pt. „Wiosna” Władysława Reymonta. Choć o naszym Nobliście z 1924 r. wypada wspomnieć, gdyż to właśnie za ten utwór go uhonorowano, a konkretnie za jego uniwersalizm.

Zdecydowanie więcej inspiracji wiosną odkryłam w muzyce klasycznej. Zacznę od „Sonaty wiosennej” opus 30 Beethovena na skrzypce i fortepian. Kompozytor skomponował ten utwór w 1801 r. Czym jest sonata? Zaglądam do Słowniczka „Muzyki klasycznej dla bystrzaków”, którą polecam wszystkim zainteresowanym, a niewtajemniczonym w te zagadnienia. Teraz już wiem, że sonata to: „kompozycja mająca na celu zademonstrowanie dźwięku i techniki określonego instrumentu, czasem dodatkowo z akompaniamentem fortepianu”.

Od początku kiedy piszę ten post towarzyszy mi muzyka Beethovena. Najpierw wysłuchałam „Sonatę wiosenną” opus 30 w wykonaniu pianisty Daniela Barenboima. Kiedy piszę te słowa wsłuchuję się już w inne wykonanie i dodatkowo skrzypce Anne-Sophie Mutter, przy akompaniamencie fortepianu przy którym gra Lambert Orkis. Piękna muzyka. Polecam Wam w wolnej chwili, albo nawet mimochodem, robiąc coś innego, posłuchać muzyki Beethovena.

Inny kompozytor, Robert Schumann, również wziął na warsztat motyw wiosny. Przez najbliższe pół godziny zanurzę się w jego muzyce, a dokładnie w „Symfonię wiosenną” I Symfonię B-dur, opus 38 z roku 1841. Słucham symfonii wykonywanej przez The Buchmann-Mehta School of Music. Nie omieszkam i teraz pochylić się nad terminem „symfonia”. Jest to bowiem „utwór muzyczny na orkiestrę, zwykle mający ustaloną czteroczęściową formę”. Jestem laikiem i dopiero poznaję muzykę klasyczną. Dlatego nie chcę udawać eksperta, bo nim nie jestem. Mogę jednak z czystym sumieniem napisać: to jest ładne. I jest to szczera opinia, panie Schumann. Obiecuję dalej kształcić swój gust muzyczny!

A teraz przejdziemy do baletu. I oczywiście „Święta wiosny”. Premiera tego baletu miała miejsce w Paryżu 29 V 1913 roku w Théâtre des Champs – Elysées. Warszawska premiera miała miejsce dopiero w 1962 roku. Muzykę skomponował oczywiście Igor Strawiński. Choreografię ułożył Wacław Niżyński. Taniec wykonały Balety Rosyjskie Diagilewa pod dyrekcją Pierre’a Montreux. Libretto „Święta wiosny” osnute jest na wiosennych obrzędach dawnej pogańskiej Rusi. Premiera paryska wywołała głośny skandal. Zainteresowała mnie ta informacja. Czy balet może aż tak kogoś oburzyć? Obejrzałam rocznicowe przedstawienie z 2013 roku, a zatem 100 lat później i w dodatku w tym samym miejscu – w  Théâtre des Champs – Elysées. Transmisja telewizji Arte podzielona była na dwie części. Można powiedzieć, tradycyjną i nowoczesną. Wersję pierwszą obejrzałam ze sporym zainteresowaniem. Choreografia była oparta na oryginalnej wg Wacława Niżyńskiego. Podejrzewam, że stroje też starano się zrobić podobne do tych sprzed wieku. Jako „laik-baletnik” widzę, że to zdecydowanie nie klasyczny balet, ale jak na 1913 rok nadzwyczaj nowoczesny i dynamiczny. Nie mam zbyt dużego porównania do innych baletów. Proszę, wrzucam link:

https://www.youtube.com/watch?v=YOZmlYgYzG4

Chciałam jednak obejrzeć bardzo interpretację „Święta wiosny” w choreografii Piny Bausch. Jakiś czas temu widziałam o niej film dokumentalny. Oto zwiastun filmu o Pinie Bausch:

https://www.youtube.com/watch?v=nRQcvcBGf9M

Zawsze widziałam tylko fragmenty „Święta wiosny” w jej interpretacji. Dzisiaj obejrzałam całość i… Właśnie wyszło słońce! A dzieło Piny Bausch jest wprost niesamowite. Pomysł z pokryciem sceny (i tu wstawiam „…”, przekonaj się sam/a) jest genialny. Choreografię charakteryzuje niezwykła dynamika, wręcz dramatyzm. Śmiesznie to brzmi, ale ten taniec wciąga i pochłania jak dobra książka czy film. Kiedy balet się skończył, powiedziałam: „To już?”, najchętniej oglądałabym dalej. Naprawdę Wam polecam, obejrzyjcie „Święto wiosny” Piny Bausch – niemieckiej tancerki i choreografki tańca współczesnego, która niestety w 2009 roku nagle zmarła. Tu jest link:

https://www.youtube.com/watch?v=VUfj3vGo4n4

Wybierzmy się za Ocean Atlantycki. A konkretnie w góry Appalachy. Sprawcą całej podróży jest niejaki Aaron Copland – najbardziej lubiany amerykański kompozytor. Co ciekawe, wprowadzał do swoich kompozycji elementy jazzowe. Jego najsłynniejszym dziełem uhonorowanym Nagrodą Pulitzera, jest „Wiosna w Appalachach”, która miała premierę w Waszyngtonie w 1944 roku. Jest to balet, do którego choreografię ułożyła Martha Graham. To historia świeżo poślubionej pary, farmera i jego żony, którzy sprowadzają się na farmę w Appalachach. Młoda para para radując się z nadejścia wiosny, buduje swój szczęśliwy dom. Z zapartym tchem wysłuchałam i obejrzałam ten balet w wykonaniu młodej, pełnej wdzięku baletnicy Cosella Ballet & Orchestra i pewnego uroczego rekwizytu. Podobało mi się to, iż orkiestra gra na scenie, nie jest nigdzie ukryta, a baletnica wchodzi w interakcje z muzykami. Obejrzyjcie koniecznie, zajmie Wam to niecałe pół godziny. Proszę, oto link:

https://www.youtube.com/watch?v=DyNr2kZiYgI

Po sonatach, symfoniach, balecie… Zapragnęłam jeszcze obejrzeć obraz „Primavera”, czyli „Wiosna” (1477-1478) Sandro Botticellego. Wyskoczyłam zatem na moment to Galerii Uffizi we Florencji zobaczyć jak Merkury obwieszcza nadejście Wiosny.

Tak to niczym zbliżający się kwiecień-plecień, w marcu garncu przeplatałam naturę z kulturą. Mam nadzieję, że deser z kulturą naturalnie mi się udał! 😊

 

6 thoughts on “Wiosna przyszła na poważnie w muzyce poważnej, bo za oknem zaledwie 12⁰…, czyli Guwernantka słucha muzyki i idzie na balety

  1. Aż sobie włączyłam sonatę wiosenną 😉 dzięki za inspirację i przypomnienie, że to już ten dzień na który tak czekałam. Za oknem może nie widać tej wiosny ale zaraz ruszamy na spacer – pierwszy spacer mojego nowonarodzonego syna i pierwsza jazdę hulajnoga z córką! 😀

    Like

Leave a comment