Szukasz pracy? Musisz napisać swój życiorys i czasami dodatkowo list motywacyjny. Curriculum vitae… (łac. „bieg życia”, „przebieg życia”). Ze swoim „biegiem życia” zarówno zawodowego, jak i osobistego, w wieku 103 lat odważyła się zmierzyć Brunhilde’a Pomsel. Mowa tu o filmie dokumentalnym „Niemiecki życiorys” (reż. m.in. Christian Krönes).
Przez prawie dwie godziny słuchamy opowieści kobiety, która w czasie drugiej wojny światowej pracowała m.in. w radiu, a potem jako sekretarka w Ministerstwie Propagandy. A zatem jej szefem był nie kto inny jak sam Joseph Goebbels.
Jak przyznaje bohaterka filmu polityka nigdy nie leżała w kręgu jej zainteresowań. Nie rozumiała jej i było jej z tą ignorancją dobrze. Z tego co wnioskuję, nie miała wyrzutów sumienia (wtedy, podczas wojny). Jak sama mówi była głupia i powierzchowna. Cieszyły ją ładne meble w pracy i kilka dodatków liczonych bez podatku do pensji.
Co robię po obejrzeniu tego dokumentu? Chcę dowiedzieć się czegoś więcej o propagandzie. Brunhilde Pomsel mówi do nas przecież, ludzi współczesnych, ku przestrodze. Sięgam po „Leksykon politologii” wydany pod redakcją moich byłych wykładowców z Uniwersytetu Wrocławskiego (prof. Andrzeja Antoszewskiego i prof. Ryszarda Herbuta). Ach! Czuję się jakbym przeniosła się w czasie do momentu sesji i dostała pytanie na temat propagandy wystosowane przez pana prof. Leszka Sobkowiaka.
Pan Prof.: Pani Elizo, proszę podać mi definicję propagandy politycznej.
Eliza/Guwernantka: Jest to celowe, realizowane metodami perswazji i manipulacji, emocjonalno-intelektualne oddziaływania na świadomość jednostek i grup społecznych w celu modyfikacji i ewentualnej zmiany ich postaw politycznych oraz zachowań politycznych zgodnie z interesami podmiotów polityki i władzy politycznej. Jest to także płaszczyzna walki politycznej pomiędzy podmiotami dążącymi do opanowania lub uzyskania wpływu na mass media oraz wywołania rzeczywistego poparcia społeczeństwa przy jednoczesnej dyskredytacji politycznych przeciwników.
Pytanie zaliczone. Ale to tylko teoria. A gdzie praktyka? Każdy z nas, czy tego chce czy nie, porusza się w przestrzeni publicznej. Ogląda telewizję, słucha radia, czyta informacje w prasie czy Internecie. Czy łatwo nam jest odróżnić rzetelne informacje od propagandy? Propaganda jako słowo kojarzy się jednoznacznie pejoratywnie. A co z modnym w 2016 roku słowem postprawdy? Czy to nie eufemizm na propagandę? W czasach postprawdy fakty nie mają większego znaczenia. Podobnie jak w przypadku propagandy ważne są emocje, które kształtują osobiste przekonania. Czy zatem gdyby II wojna światowa miała miejsce w 2016 roku Brunhilde Pomsel pisałaby na komputerze i robiła memy w Ministerstwie Postprawdy? I w tym miejscu automatycznie moje myślenie kieruję na książkę „Rok 1984” George’a Orwella. Powiedzmy, że takim literackim Wielkim Bratem jest szeroko pojęty Internet. Przestrzeń internetowa aż roi się od półprawd, a nawet całkowicie wypaczonych informacji. Aż strach w tym poście cokolwiek cytować na podstawie Internetu, ale prawie połowa Amerykanów wiedzę o świecie czerpie z Facebooka. Wystarczy, że taka współczesna „panna Pomsel” zrobi mema z jakąś ogromną bujdą na resorach, ale nikt nie zada sobie trudu weryfikacji informacji. Co więcej… Polubi i udostępni. Postprawda jest zatem jak wirus. Wirus, który może podkopywać od środka całe systemy społeczno-polityczne.
„Niemiecki życiorys”… Francuski życiorys, angielski czy polski. To jest też TWÓJ życiorys, który składa się na całe społeczeństwo. Życzyłabym sobie dożyć wieku Brunhildy Pomsel, ale nie za cenę strefy komfortu w jakiej żyła w czasie wojny. Sporo o strefie komfortu pisał polski socjolog Zygmunt Bauman. Ludzie korzystają z mediów społecznościowych: „nie po to, by się jednoczyć, nie po to, by poszerzać swoje horyzonty, lecz przeciwnie – aby utworzyć sobie pewną strefę komfortu, w której jedyną rzeczą, którą słyszą, to echo własnego głosu, odbicie własnej twarzy”.
Jeśli czytając ten post jesteś zalogowany na Facebooku, spójrz w tym momencie na swoje zdjęcie profilowe. Czy wolisz swoją strefę komfortu lajkując mema, którego do końca nie rozumiesz, bo tak jak Brunhildę Pomsel nie interesujesz się polityką? A może następnego dnia przeczytasz ciekawy artykuł i podzielisz się z nim na portalu społecznościowym?
Poszukuj, wątp, bądź krytyczny i ciekawy świata. To trudne, sama wciąż się tego uczę. Ale zawsze w jakiejś dziedzinie jest ktoś mądrzejszy od Ciebie. Ja na moment za sprawą „Leksykonu politologii” wróciłam na swoją uczelnię. Lecz lifelong learning jest w toku. Zaproś Guwernantkę do swojego domu, a ja Ciebie zapraszam do dzielenia się refleksjami.
Zaciekawiłaś mnie, dodaję film do listy
LikeLike
W takim razie cieszę się, że Ciebie zaciekawiłam. Pozdrawiam!
LikeLike