Nigdy nie byłam na solowym koncercie gitarzysty. I byłby to już sam w sobie wspaniały koncert, bo na gitarze grał Adam Palma – najlepszy gitarzysta akustyczny w Polsce. W dodatku okazało się, że pochodzi z mojego miasta – Włocławka. Koncert miał miejsce 28 stycznia 2018 roku. Ale sceną postanowił się podzielić. I dał sporo miejsca, bo zmieścił się fortepian Leszka Możdżera i sam Leszek Możdżer – człowiek wysoki (wiem, bo stałam obok i mam z nim zdjęcie). Jak już tak mamy Adama Palmę, to co by utrzymać klimaty rajskiej sceny-plaży (po której Leszek Możdżer chodził boso) przydałby się głos Anny Serafińskiej (o jak anielsko!) – wokalistki jazzowej, w dodatku pani doktor habilitowanej w swoim fachu. Na takim koncercie po prostu trzeba było być. Poziom artyzmu i profesjonalizmu czuć było od pierwszych taktów. Koncert miał taką fajną atmosferę, że dwie godziny, w tym dwa bisy i kilka owacji na stojąco, upłynął szybko. Za szybko… Ale mam oprócz pamiątkowych fotografii płyty Adama Palmy i Leszka Możdżera z autografami. W tym miejscu wypada podziękować organizatorowi: Centrum Kultury Browar B, który sztukę promuje na ocenę A w anglosaskiej skali ocen oczywiście.
Już w trakcie nastrojowego koncertu myślałam sobie, o czym do Was napiszę. Koncert zainspirował mnie do rozmyślań nad ludzkimi znajomościami. Okazało się, że Adam Palma poznał Annę Serafińską na studiach. Ze sceny dziękował osobie, która poznała go z Leszkiem Możdżerem. Gdyby nie Adam Palma, który zaprosił do Włocławka Annę Serafińską i Leszka Możdżera nie byłoby tego wspaniałego koncertu.
Każdy z nas wie, że fajnie jest mieć znajomości. Nie dalej jak zeszłym tygodniu na popularnym serwisie społecznościowym LinkedIn, wysłał mi zaproszenie do grona znajomych poseł na Sejm RP. Jak się okazało mamy wspólnego znajomego i pan poseł w myśl zasady znajomi moich znajomych…. Postanowił chyba poszerzyć grono swoich znajomych. A zatem teraz lajkujcie Guwernantkę https://www.facebook.com/Guwernantka-179264539486462/, jeśli chcecie mieć taką znajomą, która ma takiego znajomego 😉
W Chinach, jak dobrze wiecie kraju ludnym, mieć znajomości to ponoć podstawa i nie jest to postrzegane w negatywnym świetle. „Masz znajomości=masz szczęście”. W Polsce, to raczej wstydliwe i trochę niemoralne (?) przyznać się do np. dostania pracy po znajomości. Owszem, kwalifikacje są ważne i myślę, że nawet jeśli ktoś dostanie pracę po znajomości, ale nie będzie dobrze jej wykonywał to zostanie jej pozbawiony.
A co z systemem poleceń? Niektóre firmy wręcz płacą swoim aktualnym pracownikom za polecenie nowych. Pamiętam, że swojego czasu wystosowałam apel do swoich znajomych na Facebooku, czy ktoś pracuje w firmie X i mnie poleci, bo firma X czeka na polecone osoby. Nikt niestety (albo stety) się nie znalazł i jestem w takim, a nie innym momencie swojego życia.
Wracając do koncertu i znajomości. Po koncercie spotkałam swoją byłą polonistkę z gimnazjum, którą bardzo ciepło zawsze wspominam. Nie wiem jak inni blogerzy, ale ja miałam niebywałe szczęście do polonistów od podstawówki po liceum! Kto wie, może gdybym na nich nie trafiła, to czy bym pisała już drugiego bloga w życiu? Pamiętam, że pani polonistka w gimnazjum przynosiła nam płyty, których słuchaliśmy w kontekście omawianego tematu np. płytę Janusza Radka. O, swoją drogą ten artysta też był we Włocławku. Dzięki napotkanym na swojej ścieżce polonistom mam w sobie pociąg do kultury. Moja polonistka z liceum powiedziała, że jej sukcesem będzie kiedy po ukończeniu szkoły będziemy sięgać po książki. Myślę sobie teraz: “Jestem czyimś sukcesem w takim razie”.
Jesteśmy jak planety krążące wokół siebie. Moje polonistki to z pewnością boginie Wenus, a jeden polonista to bóg Mars, z którym żadnej wojny nie toczyłam. Co więcej, po znajomości załatwiłam dwie wejściówki do teatru na spektakl z kolegą, który marzył o dostaniu się do szkoły teatralnej. A ja kiedyś grałam małą rólkę w teatrze dziecięcym i wydawało mi się, że mam prawo przedstawić w czasie antraktu kolegę z liceum dyrektorowi teatru (!). Poszliśmy razem pod drzwi jego gabinetu. Nikogo nie zastaliśmy. Jak potoczyłyby się losy kolegi po takim spotkaniu? Czy zostałby aktorem? Czy byłabym jego pierwszą managerką i dzisiaj siedziałabym pod palmami w Hoollywood?
Na razie wystarczy mi jedna Palma. Adam Palma.