Czytać i oglądać baśń, czyli Guwernantka poleca książkę oraz film

Dzisiaj napiszę o baśni na kartach książki i na ekranie filmu. Nie są to baśnie dla dzieci na dobranoc. To dzieła skierowane do dorosłych. Czy zatem w XXI wieku ktoś chce słuchać i oglądać baśnie?

Zacznę swoją blogową baśń od sięgnięcia do biblioteczki Guwernantki. Biorę do ręki “Szkolny słownik terminów literackich” Wydawnictwa Zielona Sowa. Otwieram książkę na haśle “baśń” i czytam: “Świat przedstawiony baśni łączy w sobie realizm i fantastykę, motywacje psychologiczne postaci z cudownością i nadprzyrodzonym charakterem zdarzeń i zjawisk”.

Tak, nikt nie wyrasta z pragnienia słuchania o świecie i bohaterach zmyślonych od podszewki. W baśniach od zawsze dobro walczy ze złem i często towarzyszymy bohaterowi w jego niezwykłej podróży. W baśniach wiele czytamy o przyrodzie, jej nadprzyrodzonej mocy. I tu jest też coś dla duszy czytelnika – ekologa.

Dawno, dawno temu (czyli wczoraj) obejrzałam film pt. “Szczęśliwy Lazzarro” (reż. Alce Rohrwacher, 2018). Opis filmu na VOD zaczyna się tak: “Oniryczna opowieść na styku włoskiego neorealizmu i realizmu magicznego”. Prawda, że brzmi zachęcająco?

To historia chłopaka, który mieszka i pracuje w odciętej od świata wiosce pasterskiej Inviolacie o nieokreślonym miejscu i czasie. Wszędzie widać brud i nędzę. Jak się okazuje, rolnicy pracują za darmo na rzecz rządzącej nimi markizy Alfonsiny de Luna. Nie mają oni świadomości, że są de facto niewolnikami pozbawionymi wszelkich praw. Są naiwni, niewykształceni i godzą się na niesprawiedliwy system.

Markiza ma córkę i syna. Ten ostatni, o imieniu Tancredo, jest zblazowanym nastolatkiem, któremu się nudzi. Wpada na pomysł, by upozorować swoje porwanie i wyłudzić od matki pieniądze. W tym przedzięwzięciu ma mu pomóc Lazzaro.

Lazzaro jest na wskroś dobry i poczciwy. Jego naiwność każe innym traktować go za głupca na posyłki lub pomyleńca.

Druga część filmu dzieje się w mieście. Doszło do zmiany czasu. Wszyscy są starsi oprócz Lazzaro. Choć nie ma juz markizy, bohaterom dalej żyje się źle i biednie, ale są juz ludźmi wolnymi. Otoczenie, w którym mieszkają jest ponownie szpetne i brudne. Czy zatem coś się w ich życiu zmieniło?

Zastanawiał mnie tytuł filmu: “Szczęśliwy Lazzaro”. Gdzie tu odnaleźć szczęście w tragicznym losie głównego bohatera? Odpowiedź znalazłam w recenzji Diany Dąbrowskiej z “Kultury liberalnej”. Pisze ona: “w języku włoskim <<szczęśliwy Łazarz>> oznacza człowieka żyjącego w biedzie, jednakże pogodzonego ze swoim losem – raduje go wszystko co posiada (czyli niewiele), bo przedkłada cudze zadowolenie nad własne”. I tak tajemnica tytułu została rozwiązana.

Film otrzymał Złotą Palmę za scenariusz, którego autorką jest reżyserka oraz wyróżnienie Europejskiej Nagrody Filmowej.

Czas przejść do baśniowej książki. Chodzi oczywiście o nagrodzone Nike dzieło Radka Raka “Baśń o wężowym sercu, albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli”. Jestem w trakcie czytania tej książki. Przeczytałam już jej większość, ale z oczywistych względów, poczekam z jej recenzją. Dalej przebywam z radością w Galicji wśród chamów, węży i czartów. I nie chce mi się na razie z tego baśniowego świata ruszać, bo lektura niesie ze sobą ciepłe światło świata, który był i który jednocześnie nigdy nie mógł się wydarzyć.

“I żyli długo i szczęśliwie…”. Do następnego napisania!

Leave a comment