„Świat po pracy”, czyli Guwernantka obejrzała film i napisała w czasie wolnym post na bloga

Ostatnim filmem jaki obejrzałam jest dokument „Świat po pracy” (reż. Erik Gandini, 2023). Spodziewałam się kolejnego udanego dokumentu tego reżysera, bo znam i bardzo lubię jego wcześniejszy film „Szwedzką teorię miłości”. By przejść do krótkich rozważań o filmie i problemie, o którym opowiada, zatrzymajmy się na dwóch pojęciach: „praca” i „czas wolny”. Definicja „pracy” na Wikipedii jest długa i nie zamierzam jej tutaj przytaczać. Wątek pracy jest tam poszerzony o definicje pracy według Adama Smitha i Karola Marksa. Znacznie bardziej wolę posłużyć się krótką i prostą definicją z „prasy kobiecej”, a dokładnie z październikowego wydania gazety „Zwierciadło”.

Tak się składa, że znajduje się tu wywiad, jaki przeprowadziła Joanna Olekszyk z psycholożką Martą Niedźwiecką. Artykuł zatytułowano: „Naciśnij PAUZĘ”, w tym Caps Lock przy „PAUZA”, nie jest mojego autorstwa. To wyraźne podkreślenie problemu podejścia do pracy. Psycholożka Marta Niedźwiecka w krótkich słowach podaje taką definicję pracy: „to sprzedawanie swojego czasu, energii i kompetencji za pieniądze”. Krótko i na temat.

A co z „czasem wolnym”? Encyklopedia PWN definiuje go jako: „część ogólnego czasu jakim dysponuje człowiek w ramach swojego budżetu czasu, w którym może swobodnie realizować zajęcia wybrane według własnego uznania”.

No dobrze. Przedarliśmy się przez definicje. Teraz czas na parę słów o filmie „Po pracy”. Reżyser odwiedził kilka krajów i kontynentów, by sportretować ludzi pracujących w różnych zawodach, w różnych kulturach i społeczeństwach. O ile relacja europejska była i jest mi bliska, o tyle Kuwejt, Korea Południowa a nawet USA mnie zaskoczyły.

Kuwejt jako państwo jest bardzo bogate dzięki złożom ropy naftowej. Tak naprawdę nikt tam nie musi pracować. Jednak ludzie do pracy przychodzą choć de facto nie mają co w tej pracy robić. Czasami nie mają nawet własnego biurka, bo na jednym stanowisku zatrudnia się 20 osób. Do tego można spóźnić się bez konsekwencji 3 godziny. Po kulturze pracy Kuwejtczyków oprowadza nas młody mężczyzna, który jest świadomy negatywnych konsekwencji takiej sytuacji w przyszłości. Przecież ropa kiedyś się skończy.

Totalnie drugim biegunem jest Korea Południowa, w której normą jest 14-godzinny dzień pracy. Ministerstwo Pracy prowadzi specjalne kampanie społeczne, zachęcające ludzi do mniejszej liczby godzin pracy. W filmie „Świat po pracy” pokazano te kampanie. To na przykład zachęcania do rozwijania po pracy w czasie wolnym swoich zainteresowań czy spędzanie większej ilości czasu z rodziną. Do tego „PC off”, czyli automatyczne wyłączanie na koniec pracy komputerów w biurach.

A jak to jest w USA? „Na nieszczęście” tego państwa zostało ono założone przez kalwinów, co podkreśla występująca w filmie amerykańska filozofka (nomen omen siedząca przy biurku wśród stosów książek). Czym jest filozofia kalwińska? Wspomina o niej w wywiadzie psycholożka Marta Niedźwiecka. Mówi ona, że w tej filozofii: „poprzez pracę modlimy się i sławimy Boga, więc im ciężej pracujemy tym lepiej”. Byłam w szoku usłyszawszy, że Amerykanie rezygnują z 500 milionów godzin urlopu. Najczęściej boją się utraty pracy, ale to i tak robi wrażenie.

Na koniec opowiem o ciekawym włoskim ewenemencie, a mianowicie NEET (not in employment, education or training). To podejście młodych Włochów do pracy i ogólnie życia. Na filmie widzimy imprezujących młodych Włochów. Socjolog wyjaśnia podłoże takiego stanu rzeczy. Chodzi tu o demografię, która się zmieniła, a mianowicie spadła dzietność. Młodzi mieszkańcy Włoch wiedzą, że mają zabezpieczoną przyszłość po swoich rodzicach m.in. w postaci nieruchomości. A zatem jaka to wielka szkoda, że coraz mniej Włochów będzie na Erasmusach… 😉

Film oczywiście porusza kwestię robotyzacji i sztucznej inteligencji. To wszystko, co czeka nas w coraz szybciej zbliżającej się przyszłości wywróci świat pracy i czasu wolnego do góry nogami. Film nie poświęca temu wątkowi dużo czasu. To z pewnością dobry temat dla reżysera Erika Gandiniego, by tę kwestię rozwinąć na kolejne 81 minut w nowym filmie 🙂

Leave a comment