W poprzednim poście zapowiedziałam, że podzielę się z Wami wrażeniami czytelniczymi po lekturze „Całej jaskrawości” Edwarda Stachury. I właśnie dzisiaj przeczytałam ostatnie zdanie tej książki, które brzmi: „Wokół szyi natomiast zarzuciliśmy zawadiacko szaliki”. Nie mogłam ukończyć czytania tej książki w lepszym momencie, bo jej finisz to sam początek listopada, który u nas już za dwa dni.
Cała akcja książki dzieje się na przestrzeni trzech tygodni ujętych, w przypadku mojego egzemplarza książki, na 248 stronach.
To dość prosta historia jeśli chodzi o fabułę, w której tak naprawdę niewiele się dzieje, a całość jest osnuta w sennej i wiejskiej atmosferze. Dwoje przyjaciół – narrator Edmund Szerucki i Witek pracują przy oczyszczaniu z mułu basenu stawu w kurorcie na Kujawach, czyli najpewniej mowa o Ciechocinku, choć nazwa tej miejscowości nie pada.
Mężczyźni nocują w wiosce Zagubin u poczciwej Marii Potęgowej. Edward Stachura napisał tekst piosenki „Ballada dla Potęgowej”. A leci ona tak:
Gdzie nas powiedzie skrajem dróg
Gzygzakowaty życia sznur
Do wsi Zagubin na Kujawy białe
Gdzie ziemia licha piachy niebywałe
Kozy dziewanna sosny i rozstaje
I Potęgowa samotna jak palec
U Potęgowej zatem zagościlim
Kwaterę tam czasowo ustalilim
W polu robilim z boru drwa nosilim
Jak stara matka i dwóch synów żylim
Słoneczko na nas świeciło z ukosa
Bo jesień późna była rano rosa
Mgła zaś wieczorem zjawa białowłosa
Przyszłego losu mąciła nam postać
Jak stara matka i dwóch synów żylim
My z Potęgową tak się polubilim
Na ścianie wisiał we pstre wzory kilim
I nikt nie zgadnie czemu w dal ruszylin
Gdzie nas powiedzie skrajem dróg
Gzygzakowaty życia sznur
Tam nas powiedzie gdy nadejdzie czas
Gdzie Potęgowa teraz jest to raj
Tam urządzimy wtedy wielki bal
Hej! Potęgowa hej
Witek i ja
I ci co zmarli lub co zginą z nami
Bracia kamraci z drogi pod chmurami
Spotka się nas na balu kupa luda
Ech jak zadudni niebieska tancbuda
„Cała jaskrawość” to pierwsza powieść tego autora wydana w 1969 roku, a zatem za późnego Gomułki. Jest poetą i, czytając jego książkę, ma się wrażenie obcowania z prozą poetycką, gdyż jest tam spora dawka opisu przeżyć wewnętrznych i rozważań poetycko-filozoficznych. Od początku do końca nie brakuje tu refleksji, nastroju zadumy i szczerych emocji.
Czym jest „cała jaskrawość”? Przytoczę cytat z książki:
„Całą jaskrawość można zobaczyć całym ciałem i całym tym, co nie jest ciałem. Całą jaskrawość można zobaczyć całą jaskrawością. Z tego wynika jaskrawie, że, kiedy mówię ‘zobaczyć’, to jest to niedokładne. Całej jaskrawości się nie widzi, to znaczy nie tylko widzi, ale i słyszy, czuje, dotyka, smakuje, oddycha, śni, jawi, nawet rozumie. I tak dalej, i tak dalej. To wszystko z osobna i jednocześnie. Wtedy.”.
Wpisałam w wyszukiwarkę Google hasło: „Cała jaskrawość” i na Wikipedii dotarłam do informacji pod nazwą: „Okoliczności powstania”, gdzie, cytuję, napisane jest tak:
„W okresie pisania powieści chory już wtedy psychicznie autor przeprowadzał eksperyment polegający na świadomym rozkołysaniu własnej psychiki oraz wprawieniu osobowości w stan wysokich obrotów[2], co wskazywać mogło na stan manii, w jakim się wówczas znajdował. Potwierdzały to ostre reakcje na krytykę, pisane protesty i polemiki[5]. ”
A zatem dochodzimy tutaj do wątku ciężkiej choroby psychicznej autora. W „Całej jaskrawości” znajdziemy taki cytat:
„Już od dawna wiedziałem, że łatwo można oszaleć. Nietrudno. Nie myślałem jednak, że tak straszliwie łatwo. Z czasem zacząłem coraz lepiej się na tym znać. Tak, że teraz mogę postawić zagadkę: jaka jest najłatwiejsza rzecz na świecie? Oszaleć! I druga zagadka: jaka jest najtrudniejsza rzecz na świecie? Nie oszaleć! ”
U Stachury stwierdzono psychozę depresyjno-urojeniową (zaburzenie afektywne-dubiegunowe). Miał dwie próby samobójcze, z tym ta ostatnia doprowadziła do jego śmierci 24 lipca 1979 roku. Wcześniej rzucił się pod elektrowóz, tracąc cztery palce prawej ręki. Podejmował próby leczenia w szpitalu psychiatrycznym, co nie zakończyło się jak wiemy, dobrze.
Pozostaje nam zatem pamiętać o Stachurze i czytać jego dzieła. Jeśli będziesz w Warszawie, możesz 1 listopada zapalić znicz na jego grobie, który znajduje się na Cmentarzu Komunalnym Północnym (kwatera W-XV-2, rząd 10, grób 13).