Uwielbiam oglądać filmy o artystach, pisarzach czy poetach. Fabuły są z reguły oparte na życiorysach osób faktycznie żyjących kiedyś bądź współcześnie. Wiadomo, najlepsze scenariusze pisze życie.
Obejrzałam już sporo takich filmów biograficznych, ale pominęłam „Marzyciela” (reż. Marc Forster, 2004). Ten film już niedługo będzie miał 20 lat, a wciąż jest naprawdę atrakcyjny dla widza.
Historia opowiada o szkockim dramaturgu Jamesie Barrie. Cieszy się w Londynie dużą popularnością, jednak jego ostatnia sztuka okazuje się totalną klapą. Pisarz trochę się tym załamuje i dopada go twórcza blokada.
Jak się okazało, by ją złamać wystarczyło „tylko” wziąć na spacer psa i pójść do Kensington Gardens. Tam właśnie główny bohater poznał Sylvie i jej czwórkę synów. James znajduje natchnienie w dziecięcych zabawach. Na powrót staje się dzieckiem i pisze ponadczasową sztukę „Piotruś Pan”.
Wzruszył mnie ten film. Warto wspomnieć, że sam James Barrie od wczesnych dziecięcych lat marzył, by zostać pisarzem. Choć rodzice go nie popierali w tym zamiarze, losy Jamesa potoczyły się tak, jak chciał/marzył.
Wiecie co zrobiłam kiedy obejrzałam ten film? Włączyłam sobie film animowany „Piotruś Pan” z francuskim dubbingiem i polskim lektorem. Czasami chętniej słuchałabym języka francuskiego, który znam, by słyszeć urocze słowo „clochette” – „dzwoneczek”.
Co prawda nie była to wersja bajki, którą ja oglądałam nagraną na płytę VHS (!).
Zauważyłam, że ostatnimi czasy wracają bajki, które ja oglądałam w dzieciństwie np. Muminki. Myślę, że działa tutaj prosty i oczywisty marketing. Po prostu wyrośli na tej bajce dorośli mają swoje dzieci i bajka wraca i do jednych, i do drugich. Podobnie jest też chyba ze szczególnym „renesansem” Harrego Pottera.
Zjawisko to oglądam z dystansu, bo nie mam własnych dzieci. Widziałam na przykład reklamę domku Muminków. Wiadomo, sam rodzic chętnie wróci do swojego dzieciństwa, zapłaci za zabawkę i będzie ten domek budował ze swoim potomstwem.
W ogóle to oczywiste, że lata ’90 wróciły (z pewnością w modzie). Chyba rzeczywiście wszystko już było i „moda zawsze wraca”.
Oby moda na filmy o artystach, pisarzach i poetach nigdy nie minęła, bo będę miała wtedy co oglądać.
PS Pasuje mi do tego posta tekst piosenki Sanah do filmu „Akademia Pana Kleksa”. A leci on tak:
[Zwrotka 1]
Dzisiaj jestem tylko wspomnieniem
Echem dziecięcych lat
Kiedyś byłam twoim marzeniem
Do mnie należał świat
Świat twoich zabaw, myśli i słów
Pierwszych radości i pięknych snów
Dzisiaj, gdy przymkniesz oczy
Na szarym pamięci tle
Pośród wyblakłych przeźroczy
Zobaczysz właśnie mnie
[Refren]
Jestem twoją bajką, jestem twoją bajką
Jestem bajką twego snu
Jestem twoją bajką, jestem twoją bajką
Jestem bajką twego snu
[Zwrotka 2] Kiedy pożegnasz bajkę z dziecięcych lat
Zamkniesz za sobą furtkę
Zaczarowany świat
Kiedy pożegnasz bajkę z dziecięcych lat
Zamkniesz za sobą furtkę
Zaczarowany świat
Tekst pochodzi z https://www.tekstowo.pl/piosenka,sanah,jestem_twoja_bajka.html