O rodzinie zaklętej w lalkach, czyli Guwernantka opowiada o filmie „Wielki wóz”

Po świątecznych przygotowaniach i Świętach można odejść od stołu. Opcja pójścia do kina z przyjaciółką to zawsze dobry powód, by na te 90 minut, czy więcej, pożyć cudzym życiem, w którego odbiciu i tak często widzimy samych siebie. Taka to już magia kina.

Dyskusyjny Klub Filmowy „Ósemka”, działający we Włocławku, na poświąteczny seans, ostatni w tym roku, wybrał film o rodzinie. A zatem od spotkań z naszą rodziną do spotkań z francuską rodziną doszło w sposób pomysłowy i trafny. Ale po kolei.

Film „Wielki wóz” (reż. Philippe Garrel, 2023) to prawdziwa rodzinna saga o ludziach, których łączą więzy krwi i zawód – są lalkarzami. Ojciec – szef, trójka rodzeństwa (Louis, Martha, Lena) oraz babcia, a także dwóch innych pracowników. Rodzina ta bardzo się szanuje i kocha. A przecież wspólne mieszkanie i praca skazują ich na siebie, co niekiedy mogłoby wywoływać konflikty. W filmie takich nie ma. Są za to dwa przełomowe wydarzenia: śmierć ojca i babci.

Zajmowanie się teatrzykiem lalkowym to rodzinny talent i rzemiosło przekazywane z pokolenia na pokolenie. Jednak realia współczesnego świata pacynki i skromna scenografia mają sporą konkurencję z animowanymi filmami. Jednak nieduża sala w teatrzyku „Wielki wóz” była zawsze pełna ciekawskich dzieci, rozbawionych czasami do łez.

Rodzina wyrusza też często w tournée po Francji. Nie jest to z pewnością interes bardzo dochodowy, ale wiąże się z pasją i rodzinną miłością. Jednak wszystko pęka po rodzinnych tragediach, kiedy odchodzą najbliżsi. Dziewczyny robią wszystko, by kontynuować dzieło życia ich ojca. Ich brat z sukcesami odnajduje się na dużej scenie jako aktor.

Ten film uświadamia, że trzeba mieć czasami odwagę sprzeciwu wobec „rodzinnych sched”. Choć dzieci są szczęśliwe, grając, kiedy muszą przejść przez piekło śmiertelności najbliższych, jest to dobra okazja do autorefleksji, przynajmniej dla Louisa.

Osobiście bardzo podobał mi się ten film. Historia, opowiedziana spokojnie i w sposób zrównoważony, wprowadziła mnie w stan uspokojenia. Choć zerknęłam na recenzję „Wielkiego wozu” na stronie „Rzeczpospolitej”, gdzie wyczytałam: „Szkoda tylko, że <<Wielki wóz>> jest filmem za bardzo rozwleczonym, sprawdzającym cierpliwość widza i jego zamiłowanie do lalkowych przedstawień, które wciąż powracają na ekran bez użycia nożyczek”. Mi to absolutnie nie przeszkadzało.

W Polsce działa Wydział Sztuki Lalkarskiej Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie oraz jego filia w Białymstoku, a także Wydział Lalkarski na Akademii Sztuk Teatralnych im. Stanisława Wyspiańskiego we Wrocławiu.

Tradycja lalkarstwa w Polsce sięga XV wieku. Osobiście nie przypominam sobie bym jako dziecko odwiedziła teatr lalek. Jednak architektura budynku Teatru Baj Pomorski w Toruniu to magiczna szafa, łącząca gotyckie elementy architektoniczne miasta i nowoczesność. Wejście tam jest tak zachęcające, że może kupię bilet, pomyślę o rodzinie Gallerów i będę się świetnie bawić. Bo trzeba wiedzieć, że więzy krwi nie tylko łączą się na kartach scenariusza, ale i w realnym życiu. Reżyser zaprosił do współpracy trójkę swoich dzieci. Jak widać w ich przypadku talent aktorski w 100% został przekazany w genach.

Jednak ja stoję na stanowisku, że nie powinno się wprowadzać młodego człowieka w poczucie winy jeśli nie widzi siebie w roli następcy prezesa po ojcu czy dziadku. Tak będzie lepiej dla wszystkich. Dla pokoju w rodzinie i sukcesów firmy. Każdy dorosły człowiek musi znaleźć dla siebie miejsce, które go dopełni, a nie przygniecie czy będzie uwierać, bo taki stan prowadzi jedynie do katastrofy.

Na koniec miła informacja. Reżyser filmu „Wielki wóz” Philippe Garrel otrzymał za reżyserię Srebrnego Niedźwiedzia.

Film polecam Wam do obejrzenia, bo daje do myślenia. Czy czuję w rodzinie się kochany, dostrzegany, wspierany? Aktorska rodzina miała to zadanie ułatwione, bo grali właśnie w sposób rodzinny. Żyjmy tak jakby nasze rodzinne życie miało być wyświetlone w kinie. Życie pisze najlepsze scenariusze. Myślę, że nie zawsze na ekranie byłaby sielanka ale pełnokrwiste dramaty i niekończące się tematy na filmy. Żyjmy, piszmy życiorysy/scenariusze i oglądajmy filmy. Tyle ode mnie. Pa!

Leave a comment