Wici o Wielkanocy pisane wierszem przez poetę, który kochał swoją żonę

Otwieram edytor tekstu. Za minutę północ. Przy święceniu pokarmów ksiądz nie omieszkał przypomnieć o zmianie czasu. Nie wiem, czy mnie nastraszył wizją krótszego snu, ale faktem jest, że nie chce mi się dzisiaj w ogóle spać. Nawet farmakologia nie pomaga. A książkę czytam aktualnie za ciekawą, by przy jej lekturze zasnąć.

Jakiś czas temu z biblioteczki dziadków sięgnęłam po „Poezje” Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego. W czasach szkolnych mówiłam na konkursie recytatorskim wiersz tego poety pt. „Wenus”. Piękny. Dedykowany żonie. Kiedy czytam ten wiersz po tylu latach po cichu jest to prezentacja w głowie moich popisów oratorskich. Akcentuję coś, albo gdzieś podbijam głosem emocje. Mam ten wiersz czytelniczo wgrany w moje DNA. W myślach mówię go tak, jak na owym konkursie bym była powtórnie. Pozwólcie, że zacytuję przedostatnią strofę tego wiersza:

„To do ciebie, Wenus, na twą chwałę

pory roku idą rząd za rzędem;

wiosen szum, zim plecy białe,

letnie góry i trąbki jesienne”.

Ależ trafiona strofa na czas katastrofy klimatycznej! Dzisiaj, w Wielką Sobotę, Polacy odchodzili od krojenia sałatek jarzynowych na śniadanie wielkanocne, by wyjść na spacer do parku, lasu lub plażę. Cudne to. Rekord ciepła w marcu. A tymi szczęściarzami, co przeskoczyli najwyżej w rywalizacji kto pierwszy do lata, pomijając wiosnę, był Tarnów – 26,4 st. Dzięki temu miastu – naszej dumie narodowej – byliśmy dzisiaj najcieplejszą stolicą w Europie.

Jednak nie dla powyższego wiersza sięgnęłam po tomik wierszy Gałczyńskiego. Jest tam bowiem ciekawy wiersz pt. „Wielkanoc Jana Sebastiana Bacha”. Zachęcona rozpuściłam wici po Internetach w poszukiwaniu innych wielkanocnych wierszy poety. Wyskoczył mi blog ze świetnym artykułem. Można je wszystkie przeczytać i wkroczyć w świąteczny nastrój!

Jak pisze niejaka Urocznica: „Wielkanoc w oczach Gałczyńskiego jest pełna barw, dźwięków, przyrody i zachwytów. Wiersze poety poruszają, zaskakują, budzą uśmiech”.

Link do bloga:

Bardzo ciekawa lektura! Zwłaszcza, że od 41 minut mamy Niedzielę Wielkanocną i śpimy krócej, a rezurekcja o 6.00. Ciekawe która ławka będzie najgłośniej ziewać 😉

Mój tomik poezji Gałczyńskiego rozpada się w dłoniach. Rok wydania to 1986, a zatem ta celuloza jest z nami 38 lat. Wpisuję w wyszukiwarkę „introligator Włocławek” . Jest! Kultura papieru nie zginie! Duma z miasta i tego, że takie rzemiosło jeszcze nie upadło.

Na koniec życzenia od Guwernantki:

Niech te świąteczne dni wypełnione zakupami, sprzątaniem i gotowaniem upłyną szybko i sprawnie. Zresztą to już się rzekło. W niedzielę i poniedziałek niech dzień się pięknie dłuży 😀 Niech to będzie czas bliskości i wyjątkowości spędzony z Rodziną, przyjaciółmi własną osobą! Pozwól sobie na samotny jogging czy czytanie książki pod kocem. Ale wolny czas mierzy się dopiero po ukończeniu przygotowywania sałatki jarzynowej 😉

Serdeczności!

Wasza @fotograficznie_lirycznie/Guwernantka

Leave a comment