Przeczytałam. Po odczekaniu swojego w bibliotecznej kolejce (12 czy 14 osób było przede mną) do moich rąk trafiła książka “Chłopki. Opowieść o naszych babkach” Joanny Kuciel-Frydryszak. Egzemplarz to wyjątkowy, bo z dedykacją autorki: “Dla Czytelniczek i Czytelników Miejskiej Biblioteki Publicznej we Włocławku Joanna Kuciel-Frydryczak Włocławek, 13.03.2024”. Niestety nie byłam na spotkaniu autorskim z jej udziałem. A szkoda.
“Chłopki” zostały obsypane “deszczem” nagród: dwoma Bestsellerami Empiku 2023 w kategorii “Literatura faktu” i “Audiobook”, Nagrodą Społeczności Akademickiej Uniwersytetu Jagiellońskiego w plebiscycie “Mądra Książka Roku” oraz uzyskały nominację do Nagrody Literackiej Nike 2024. Aż mi głupio, że nie przeczytałam tego niekwestionowanego bestsellera wcześniej, ale czy to aż takie ważne? Premiera książki była dokładnie 17 maja 2023 roku. A zatem skończyłam ją czytać 31 maja 2025 roku – dwa lata i piętnaście dni po wypuszczeniu jej na rynek księgarski.
Lektura ta była dla mnie wstrząsająca. Miejscami łapał mnie smutek oraz wzruszenie. W wielu aspektach przeczytałam i potwierdziłam empirycznie na swojej własnej rodzinie podobne koleje losu, pomijając na szczęście te najbardziej tragiczne, niesprawiedliwe, krzywdzące.
Czytałam o latach z reguły ’30. Dotąd myśląc 1932 czy 1938 rok widziałam rzeczywiście tylko miasta. Styl ubierania tamtej dekady to: dopasowane sukienki, garsonki, kapelusze, mocno podkreślone usta i oczy, loki oraz fale na włosach. A jakie fotografie widzę w „Chłopkach”? Smutnych ludzi, często na boso, są trochę jak „ciosani z drewna” (tak, tak właśnie pomyślałam, wiem, że to niemiłe określenie).
Choć to nie powieść, a książka z działu literatury faktu i reportażu, czyta się ją jednym tchem. Podziwiam sposób pisania autorki, który z pewnością wymagał od niej mrówczej pracy. Widzę ją przy biurku otoczoną notatkami.
Lektura mija na poznawaniu trudnych losów kobiet. Żyją w złych warunkach mieszkaniowych, higienicznych, żywieniowych. Ciężko pracują w polu i wychowują gromadę dzieci. Najbardziej bolały mnie fragmenty o braku możliwości edukacji. Często zdolne i ambitne chłopki są zauważane przez nauczycieli czy dyrektorów szkół i ci skłaniają (wręcz błagają) rodziców, by dalej edukowali swoje córki. Niestety nie wszyscy na wsi uważali rozwój intelektualny za ważny, sądząc, że szkoły są niepotrzebne kobietom. Zdaje się, że te wiejskie przedstawicielki nie mają żadnych praw i głosu.
Jednak w książce, zgodnie z koleją rzeczy, następuje na wsi postęp. Poznajemy historię chłopek, które mimo trudności się uczą. Część pracuje jako służące czy wyjeżdżają za granicę na saksy.
No i kwestia zamążpójścia niczym transakcja „za morgi”. Poznajemy dramat często młodych dziewcząt, które poślubiają starszych od siebie mężczyzn.
Wiele gorzkości w tej książce. Po lekturze trudno pozostać obojętnym, zwrócić do biblioteki książkę i zapomnieć. Nie da się. To część historii naszego narodu. Herstorie (jak się często teraz to określa) najbliższych nam osób. Może kogoś skłonią do zadawania pytań swoim babciom.
Na koniec ciekawa informacja:
„Większość Polaków, prawdopodobnie powyżej 90%, ma wiejskie korzenie, choć wiele osób nie identyfikuje się z tym pochodzeniem, szukając szlacheckich przodków. Statystyki wskazują, że 40% Polaków mieszka obecnie na wsi, a znaczna większość mieszkańców wsi pochodzi z obszarów wiejskich. Z kolei badanie CBOS wykazało, że 15% osób mieszkających w miastach ma wiejskie korzenie”.
To co? Może zamiast Muzeum Narodowego w Warszawie pojedziemy do Muzeum Wsi Mazowieckiej w Sierpcu? Może zamiast Muzeum Narodowego w Krakowie warto zobaczyć Nadwiślański Park Etnograficzny w Wygiełzowie? Zobaczyć osobiście i pokazać swoim dzieciom zabytkowe chaty, spichlerze, stodoły. Wyprawa na cały dzień. Ja na szkolną wycieczkę pojechałam do Kujawsko-Dobrzyńskiego Parku Etnograficznego w Kłóbce. Duża atrakcja. Pamiętam ognisko z kiełbaskami. To był dobry czas. Zobaczyć dziedzictwo wsi. Poczuć się niczym Jagna w „Chłopach” Władysława Reymonta. Ruszajcie tłumnie do skansenów!