Jako wstęp do posta przytoczę kilka ciekawych cytatów:
“Bez kawiarni nie ma literatury”
Sándor Márai – węgierski pisarz
“Wszelką rewolucję artystyczną wywołują kawiarnie”
Tadeusz Kantor
“Kawiarnia może stać się nałogiem jak wódka”
Witold Gombrowicz
“W Polsce pewni ludzie w ogóle mają w pogardzie kawiarnie, jako miejsce, gdzie zbierają się lenie, trutnie i plotkarze. Oni są zapracowani dla dobra rodziny i społeczeństwa, nie mają chwili oddechu, momentu wolnego, żeby papierosika zapalić, a tamci, szydercy, prześmiewcy, wysiadują w kawiarni, tracą czas”.
Tadeusz Konwicki
Ten post pragnę zadedykować Redakcji magazynu literackiego “Twórczość”, a zwłaszcza panu Antoniemu Winchowi który, spośród zapewne wielu opowiadań, wyłuskał moje pt. “Pan Wsobny”.
A wszystko to wydarzyło się w grudniowym wydaniu “Twórczości” w 2023 r. Co więcej, dzięki tej publikacji miałam wieczór autorski w Czytelniku, a potem odwiedziłam redakcję “Twórczości”. Wywiad, który przeprowadził ze mną wówczas pan Antonii Winch, jest dostępny do obejrzenia na YouTubie (link w komentarzu).
Czym jest magazyn “Twórczość” i dlaczego rozpiera mnie duma, że zajmuję w nim strony 33-43?
Zapytałam o to Googla i odpowiedział mi w postaci “przeglądu AI”: <<“Twórczość” to najstarsze czasopismo literackie. Miesięcznik ukazujący się od 1945 roku. Publikuje współczesną poezję, prozę, eseje poświęcone literaturze polskiej i światowej, a także materiały archiwalne. Publikuje twórczość polskich pisarzy (znanych i debiutantów) oraz autorów zagranicznych. Wśród redaktorów naczelnych byli m.in. Kazimierz Wyka, Jarosław Iwaszkiewicz, Adam Ważyk>>. W 2023 roku miałam okazję poznać redaktora naczelnego pana Mateusza Wernera.
Jaka wielka była moja radość, kiedy w bibliotece we Włocławku natknęłam się na ksiażkę pt. “Przy stoliku w Czytelniku” napisaną przez Jarosława Molendę. Od razu wiedziałam, że napiszę o tej książce post na Guwernantce, więc czytałam ją uważnie i wnikliwie, robiąc notatki. Dlatego ten wpis będzie obfitował w cytaty. Gotowi? A zatem zaczynamy! Wchodzimy do Czytelnika, siadamy przy stoliku, zamawiamy kawę i wuzetkę. Może przysiądzie się do nas Gustaw Holoubek, Jan Himilsbach albo Tadeusz Konwicki?
Kawiarnia Czytelnik była wzorowana na Caffè Greco w Rzymie czy Caffè de Flore w Paryżu. Oficjalne otwarcie kawiarni nastąpiło 29 kwietnia 1957 roku. Kawiarnia Czytelnik mieści się przy ulicy Wiejskiej 12a w Warszawie.
Pierwszy cytat o Czytelniku: “Ten lokal to był fenomen i przychodzili tam ludzie nie tylko pracujący umysłowo czy dobrze sytuowani, ale tacy którzy reprezentowali sobą wysoki poziom kulturalny, co wiązało się z umiejętnością rozmawiania, opowiadania, pewnego kodu towarzyskiego. Mieli też czas i byli po prostu ważni dla Polski”.
A co o całej sytuacji z Czytelnikiem mówił Tadeusz Konwicki?
“To prawda, że jestem niecierpliwy, ale jestem też pedantem. Przez lata wkraczałem tam punktualnie o 11.00, jak z uderzeniem Big Bena. Byłem najsolidniejszym bywalcem. Spędzałem tam godzinę, półtorej. To był rodzaj pedanterii, to porządkowało mój dzień. I, o dziwo, nie piłem kawy, tylko herbatkę. Jedną na posiedzenie. Mówiłem wam już parokrotnie, że jestem ascetą”.
Kolejny ciekawy cytat:
“W Czytelniku działo się bardzo dużo. Chyba nawet za dużo, bo szybko zaczęli się do niego wkradać nieproszeni goście. Część z nich chciała usłyszeć lub chociaż zobaczyć słynnych pisarzy, aktorów i gwiazdy estrady. Zdarzało się także, że nawet chwilowi bywalcy przypisywali sobie wielkość artystyczną i płynący splendor, mając nadzieję, iż także na nich spłynie odrobina charyzmatycznej chwały. I zwykle tak się działo”.
Jednym z najważniejszych “stolików” należał do Tadeusza Konwickiego, pisarza i filmowca. “Według Kazimierza Kutza przy stoliku Konwickiego liczyły się dowcip, kpina, celne szyderstwo, błyskotliwa uwaga. Przepustką do stolika były dokonania artystyczne. To było otwarte towarzystwo, które z radością witało każdego, kto coś ciekawego zrobił a jeśli przy okazji okazywało się, że ten człowiek jest sympatyczny, dowcipny, to już nic więcej nie było trzeba. Warto również powiedzieć, że miejsce przy stoliku nie było dane raz na zawsze. Towarzystwo brało udział w życiu kulturalnym: czytało wszystko, oglądało wszystko i miało na ten temat określone zdanie. Jeśli ktoś się zeszmacił, wypuścił knota, był odstawiany”.
Ten stolik “huczał śmiechem, ale też nie mógł uniknać poważnej rozmowy, gdy tylko stało się coś ważnego, każde wydarzenie musiało być tu omówione, przeżute, odreagowane śmiechem lub choćby uśmiechem”.
Jacek Żakowski wspomina stolik Tadeusza Konwickiego i Gustawa Holoubka: “W samo południe w stołówce Czytelnika różni ludzie przy innych stolikach załatwiali ważne interesy, umawiali spotkania, zbawiali ojczyznę. A oni wciąż wybuchali irytującym śmiechem. Potem milkli, pochylali się ku sobie i znów eksplodowali szaloną radością, gwałtownymi wybuchami beztroski w kraju kartek na mięso, obozów, więźnień, cenzury, represji, upadającej gospodarki. Miano im za złe tę ostentacyjną radość życia, publiczne śmiechy-chichy poważnych pań i mężczyzn wprost wymarzonych do roli Matek Polek i Ojców Narodu”.
Kazimierz Kutz o Czytelniku: “To był azyl wolności wyrosły ze starej skamandryckiej tradycji. Zbierał najwybitniejszych, których łączyły światopogląd, wzajemna sympatia i uznanie, indywidualizm i prześmiewczy charakter”.
Krystyna Kofta: “Czytelnik to szczególne miejsce, jeśli jakieś miejsce jest kultowe, to z pewnością jest to właśnie czytelnikowska kawiarnia przy Wiejskiej. Omawiamy tu to, co dzieje się w świecie, kraju, w mieście. W literaturze, choć o pisaniu rozmawia się oszczędnie, to intymna czynność”.
Tadeusz Konwicki: “Nie wolno było opowiadać filmów i streszczać snów. Ja to wymogłem, bo to nudne. Jestem uwrażliwiony, mam wręcz alergię na nudę. Ze względu na stan zdrowia nie mogę przebywać z nudziarzami. No i nie wszystkich chcialiśmy widzieć przy stoliku. Nie zawsze się to zresztą udawało. Czasem musieliśmy jakiegoś natręta przyjąć i z honorem znieść. Ale na ogół odstraszaliśmy ”.
Na podsumowanie ostatnie dwa cytaty: “Trudno wyobrazić sobie Warszawę PRL-u bez Czytelnika. Popularność tego miejsca daleko przerosła wszystkie oczekiwania. Nie wynikała ona wcale z estetyki lokalu, ale przede wszystkim z jego atmosfery. Przeszedł do historii literatury, filmu i obyczajów powojennej Warszawy, a dzisiaj stawiany jest jako przykład miejsca, w którym gromadziła się inteligencja (i nie tylko) w PRL-u. […] Paradoks artystycznych peerelowskich knajp polegał na tym, że w odróżnieniu od innych lokali ludzie nie przychodzili tu szybko zjeść, ale wręcz przeciwnie – czas przestawał mieć tutaj znaczenie”.
“Wielokrotnie zastanawiano się, na czym polegał fenomen czytelnikowskiego stolika. Była to przede wszystkim strefa wolności ducha oraz myśli, kwintesencja przyjaźni i koleżeństwa w niełatwych historycznie czasach”.
No! To kawa wypita, wuzetka zjedzona. Duch? Ach tak! Duch bardziej syty od brzucha. To w końcu Czytelnik. Kultowy Czytelnik.