O filmie “Dziewczyna z Kolonii”, czyli Guwernantka opowiada niezwykłe życia Very Brandes i Keitha Jarretta

W życiu „organizujemy” mnóstwo rzeczy. Własny ślub, przyjęcie urodzinowe dzieci czy pogrzeb rodziców. Według „Słownika języka polskiego” PWN „organizować” ma cztery znaczenia:

«planować i koordynować poszczególne etapy jakichś działań»,
«tworzyć zespół do wspólnego działania lub zakładać instytucję, organizację itp.»,
«być czynnikiem, od którego zależy układ i funkcjonowanie elementów jakiejś całości»,
pot. «zdobywać jakieś rzeczy, czasem nielegalnie».

Czemu służy taki właśnie wstęp Guwernantki do nowego posta? Opowiedzeniu Wam i zachęceniu Was do obejrzenia filmu pt. „Dziewczyna z Kolonii” (reż. Ido Fulk, 2025 r.). Jest to film oparty na faktach. Opowiada historię nastoletniej Very Brandes – przyszłej znanej niemieckiej producentki muzycznej. W tę rolę wcieliła się Mela Emde, tworząc bardzo dobrą kreację aktorską.

Akcja filmu rozgrywa się w latach ’70. Kim jest wtedy Vera Brandes? Z pewnością wywodzi się z konserwatywnego domu. A ją samą przepełnia bunt i dążenie do wolności. Nie za bardzo zależy jej na edukacji. Czas woli spędzać z przyjaciółmi czy chłopakiem. Jej ogromną miłością jest również muzyka jazzowa. Chodzi na koncerty i pewnego razu od jednego z angielskich jazzmanów dostaje angaż zorganizowania trasy koncertowej. I tu rozpoczyna się „opowieść o jazzie z punckrockową energią” jak ktoś określił ten film.

Jednak główną osią filmu jest pokazanie jak ta nietuzinkowa, bezkompromisowa i odważna młoda kobieta w emancypujących się Niemczech pragnie spełnić swoje, wydawałoby się niemożliwe do zrealizowania marzenie oraz wizję, a mianowicie koncert Keitha Jarretta w Operze Kolońskiej.

Kim jest Keith Jarrett? Będę posiłkować się skarbnicą wiedzy Internetu, czyli Wikipedią 😉 To amerykański pianista, klawesynista i kompozytor muzyki poważnej oraz jazzowej. Urodził się w 1945 r. w Allentown, czyli dziś ma 80 lat. Grał z wieloma muzykami, w tym w zespole Milesa Davisa. Miał również solową karierę. Był mistrzem improwizacji. Jego koncerty często określano jako „performance”.

Był cudownym dzieckiem niczym Mozart. Dlaczego? Wskazują na to następujące fakty: 3 lata – początek nauki gry na fortepianie; 6 lat – pierwsze kompozycje; 15 lat – rozpoczęcie studiów muzycznych w Berklee College of Music w Bostonie. No geniusz, nieprawdaż?

Wiemy, że to film na faktach, niewymyślona fabuła. A mimo wszystko reżyser i scenarzysta Ido Fulk tak zbudował napięcie tego dnia koncertu fortepianowego Keitha Jarretta w Operze Kolońskiej (24 stycznia 1975 r.), że sama w kinie wątpiłam czy do niego dojdzie!

Na drodze młodej idealistki Very Brandes co minutę stawała jakaś przeszkoda bądź trudność. Film ma dobre tempo.

Koniec końców, co bardziej zorientowany w historii muzyki jazzowej widz wiedział, że efektem finalnym była słynna płyta „The Köln Concert”. To najlepiej sprzedający się solowy album jazzu oraz najlepiej sprzedające się solowe nagranie fortepianowe wszech czasów (4 miliony egzemplarzy).

Co ciekawe, artysta odmówił udziału w produkcji filmu. Wyraża niechęć wobec kultowego albumu „The Köln Concert”. Jego zdaniem inne swoje nagrania ocenia na wyższym poziomie artystycznym.

Jak wynika z tego, co napisałam, muzyk bardzo wcześnie zaczął karierę muzyczną. Była ona również niezwykle intensywna, co odbiło się na jego stanie zdrowia. W latach 90. zdiagnozowano u niego zespół chronicznego zmęczenia. Jak podaje Wikipedia Keith Jarrett rok spędził w łóżku. Ponoć nie starczało mu sił na trzyminutową rozmowę (!).

Niestety w roku 2018 roku ten wielki i wyjątkowy artysta przeszedł dwa udary. Ma częściowy paraliż i utracił zdolność gry lewą ręką, co wymusiło koniec jego kariery. Na szczęście możesz, dzięki serwisowi YouTube, wysłuchać m.in. płyty „The Köln Concert” z bogatego dorobku Keitha Jarretta:

Ja to zrobiłam. Polecam.

Leave a comment