Guwernantka po lekturze książki Justyny Sobolewskiej „Jadwiga. Opowieść o Stańczakowej” oraz obejrzeniu filmu Andrzeja Barańskiego „Parę osób, mały czas”, czyli polecajki książkowo-filmowe nie tylko na Święta

Jestem po lekturze książki Justyny Sobolewskiej „Jadwiga. Opowieść o Stańczakowej” (2024, wydawnictwo Znak). Wnuczka opowiada historię swojej babci. To zatem niezwykła biografia, bo bardzo osobista. Pewnie inaczej pracuje się nad dziełem o osobie neutralnej emocjonalnie niż w wypadku tak bliskiego pokrewieństwa. Są tego plusy i minusy. Z pewnością wie się więcej, ma się dostęp do własnego zasobu wspomnień, ale i chcąc być obiektywnym czy szczerym, trzeba powiedzieć i o rzeczach trudnych. A w książce Justyny Sobolewskiej czuć tę szczerość, prawdę oraz otwartość. I to właśnie stanowi ogromną wartość tej biografii.

Podoba mi się też jej literackość – jest dobrze napisana, dobrze się ją czyta.

Justyna Sobolewska to krytyczka literacka, pisarka, dziennikarka związana z tygodnikiem „Polityka”. Laureatka PIK-owego Lauru (2015) przyznawanego przez Polską Izbę Książki za popularyzację czytelnictwa w kategorii mediów drukowanych.

By napisać Wam o czym dokładniej jest recenzowana przeze mnie książka, pozwolę sobie wykorzystać opis wydawcy, czyli wydawnictwa Znak, które tak opisuje dzieło Justyny Sobolewskiej na stronie swojej księgarni internetowej:

„Opowieść o wychodzeniu z cienia Niezwykłe życie Jadwigi Stańczakowej – pisarki, dla której nie istniało niemożliwe Żyła na własnych warunkach. Brawurowo, pod prąd, wbrew wszelkim przeciwnościom. Po swojemu. Żydówka, która wyszła z warszawskiego getta. Reporterka, która straciła wzrok. Widząca innymi zmysłami. Kochająca i toksyczna córka, żona, matka i babcia. Przyjaciółka poetów – Broniewskiego, a później Białoszewskiego. Joginka. Ale przede wszystkim – poetka i pisarka. Kiedy czegoś zapragnęła – nic nie mogło jej powstrzymać. A nade wszystko chciała być artystką, tworzyć. Justyna Sobolewska wczytuje się w autofikcyjną twórczość Stańczakowej i przedziera się przez pełne niespodzianek archiwum pisarki. Odkrywa nie tylko fascynującą postać swojej babki, ale i jej zagmatwaną historię. Tworzy poruszający obraz skomplikowanych więzi rodzinnych i na nowo nawiązuje przerwaną niemal trzydzieści lat wcześniej rozmowę”.

Niedługo spotkamy się wszyscy przy stołach wigilijnych. Może nie warto wtedy rozmawiać (czy nawet kłócić się) o bieżącej polityce która dzieli, ale zapytać o przeszłość, o rodzinną historię, o fakty z życia najstarszych z naszych rodzin.

Ostatnio na rynku pojawia się sporo wydawnictw, które mają ułatwić zapisywanie czy kolekcjonowanie wspomnień rodzinnych. Są tam gotowe pytania do babci, dziadka, mamy czy taty i miejsce na zapisywanie odpowiedzi. Wystarczy odrobina chęci, czasu oraz uwagi, by uchronić od zapomnienia cząstkę własnej tożsamości.

Mnie lektura książki Justyny Sobolewskiej zainspirowała do rozmów o przeszłości z moim dziadkiem. 15 grudnia 2025 r. skończył 96 lat. Gdy wybuchła wojna miał 10 lat. Przez całe 5 lat wojny pracował w gospodarstwie u Niemca, nie widząc się ze swoją rodziną. To wtedy podjął decyzję, że praca na roli jest za ciężka i pragnie dla siebie innego życia. Wybrał zawód krawca i życie w mieście. Osiągnął sukces zawodowy – został nawet kierownikiem w firmie i historia jego (mojej) rodziny potoczyła się inaczej. Dostęp do edukacji w mieście był łatwiejszy. Ciekawe jak wyglądałoby moje życie gdyby dziadek został na roli, w rodzinnych stronach. Czy moje życie byłoby inne?

Kiedy czytałam „Jadwigę. Opowieść o Stańczakowej” chodziłam w niedzielę z laptopem do mojego dziadka i spisywałam jego wspomnienia. Dziadek ma świetną pamięć i porządek w dokumentach oraz zdjęciach. Zapisywałam to, co mówił. Na pewno to nie wszystko. Z pewnością takich wspomnieniowych spotkań musi być więcej i nie można tego odkładać na potem. To zbyt cenne.

Pewnie nie napiszę biografii dziadka, bo wolę tworzyć fikcyjne światy, ale inspiracja jego historią może być kiedyś gdzieś wykorzystana.

Bardzo polecam Wam lekturę książki Justyny Sobolewskiej „Jadwiga. Opowieść o Stańczakowej”. Ta książka oddaje sprawiedliwość niedocenionej za życia artystce, której twórczość powinna być bardziej zauważona, zbadana, spopularyzowana.

Justyna Sobolewska dzięki tej książce została finalistką Górnośląskiej Nagrody Literackiej „Juliusz” oraz laureatką Nagrody Literackiej im. Cypriana Kamila Norwida w 2025 r.

Obejrzałam też z wielką przyjemnością film „Parę osób, mały czas” (reż. Andrzej Barański, 2005), który opowiada o przyjaźni Jadwigi Stańczakowej (w tej roli rewelacyjna Krystyna Janda) oraz Mirona Białoszewskiego, którego świetną kreację aktorską stworzył Andrzej Hudziak.

Film można obejrzeć za darmo na TVP VOD pod linkiem: https://vod.tvp.pl/filmy-fabularne,136/pare-osob-maly-czas,321157. Polecam!

Inne książki Justyny Sobolewskiej, które z pewnością będą świetnym prezentem pod choinkę to:

„Moja kochana, dumna prowincja” (2017, wydawnictwo Znak) – wybór opowiadań Kornela Filipowicza,

„Miron, Ilia, Kornel. Opowieść biograficzna o Kornelu Filipowiczu” (2020, wydawnictwo Iskry),

„Stówka. Przeczytaj to jeszcze raz” (2021, wydawnictwo OsnoVa), napisana razem z Anną Dziewit Meller,

„Książka o (nie)czytaniu” (2025, wydawnictwo Iskry).

Leave a comment