Po sąsiedzku z Heleną Rubinstein, czyli Guwernantka pomieszkała przez chwilę na krakowskim Kazimierzu

Na swoim blogu Guwernantka często piszę o kobietach różnych epok i profesji. Jednak nie przypominam sobie bym kiedyś opowiedziała Wam o przedsiębiorczyni. Co mnie do tego skłania? Mój ostatni pobyt w Krakowie, kiedy mieszkałam na Kazimierzu przy ulicy Szerokiej. A z tą dzielnicą miasta wiąże się właśnie historia życia bohaterki dzisiejszego posta. Jest nią Helena Rubinstein.

W Krakowie byłam w połowie maja. Kilka razy mijałam skwer im. Heleny Rubinstein, na którym pięknie kwitnie ogromny (!) kasztanowiec i jest również tablica z krótką notką biograficzną patronki skweru. Rubinsteinowie mieli kilka mieszkań. M.in. przy ul. Bartosza 2 czy Szerokiej 14.

Ja o Helenie Rubinstein przeczytałam już wcześniej w książce Alicji Zioło „Krakowianki. Twarze polskiej herstorii”. Rozdział o Helenie Rubinstein autorka zatytułowała „Dwór cesarzowej piękna”. Czytam, że Helena Rubinstein była to: „Uboga dziewczyna z wielodzietnej rodziny zakorzenionej w starej, ortodoksyjnej żydowskiej dzielnicy Krakowa”. Aż trudno uwierzyć, że w swoim życiu dotarła do takich miejsc na świecie jak Wiedeń, Melbourne, Londyn, Paryż czy Nowy Jork. Do tego: „Diamenty, stroje od najlepszych projektantów, dzieła sztuki głośnych artystów, reputacja najbogatszej kobiety świata”.

Urodziła się w 1872 r. w Podgórzu (prawdopodobnie ul. Jana Zamoyskiego 14). Jej rodzina miała sklepik przy ul. Józefa.

Co było asem w rękawie Heleny Rubinstein, który doprowadził ją do fortuny? Krem dla kobiet Valaze, ale nie tylko bo i: wodoodporny tusz do rzęs, automatyczną maskara, kremy przeciwzmarszczkowe z hormonami w składzie czy róż. Co ciekawe, wielki kryzys lat 20. tylko wzmocnił jej potęgę.

Interesowała się sztuką. Była kolekcjonerką i matronką artystów. Jej portrety malowali m.in.: Andy Warhol, Pablo Picasso czy Salvador Dalí.

Czy wiemy coś więcej o charakterze Heleny Rubinstein? Alicja Zioło pisze, że: „Była despotyczna i bezpośrednia, niewiele znajdowała wyrozumiałości dla innych. Wymagała bardzo dużo od siebie, była tytanem pracy, i dokładnie tego samego spodziewała się od innych”. A jak wyglądała? Miała 147 cm wzrostu i skrzętnie tuszowaną nadwagę, bo jej zdjęcia były z reguły retuszowane. Co symptomatyczne nigdy nie przeszła na emeryturę.

Zmarła w 1965 r., czyli w wieku 93 lat.

Jej historia może stanowić inspirację. Choć ciężko dopatrzeć się w jej życiu work-life balance, czyli równowagi między życiem zawodowym a prywatnym, to z pewnością Helena Rubinstein była kobietą spełnioną. Tak wiele osiągnęła własną pracą w czasach, kiedy większość ludzi miejsce kobiet widziało nie w biznesie, a w domu i w wychowywaniu dzieci.

Polecam Wam lekturę nie tylko rozdziału o Helenie Rubinstein, ale całej książki Alicji Zioło o sławnych Krakowiankach. Jest już druga część tej serii. Jak widać Krakowianki to ciekawe kobiety, które inspirują, a ich życie związane z Krakowem może być ciekawym motywem miejskich wędrówek. Zbliżają się wakacje, więc ruszajcie po ten „biograficzny przewodnik po mieście” no i do samego Krakowa.

Leave a comment