Miało być inaczej. Miała być data 1 października 2018 roku i nowy rok akademicki w Akademii Guwernantki. Jest za to 7 września 2018 roku. Jednak od dłuższego czasu układają mi się w głowie całe akapity tekstu, myśli kłębią się jak w pralce Frani. A ja mam przecież na imię Eliza i prowadzę własnego bloga. Mam prawo zatem decydować, kiedy chcę usiąść i spisać te wszystkie przemyślenia. Nie mogłam się doczekać tej symbolicznej daty, kiedy studenci na całym świecie wchodzą do sal wykładowych Sorbony, Oxfordu czy Uniwersytetu Warszawskiego. Ale po co ja mam czekać? Przecież Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego nie jest moim szefem. Na rozpoczęcie roku nie puszczam sobie na YouTubie „Gaudeamus igitur”. Już wystarczająco dużo razy to słyszałam w swoim życiu. Studiuję od 10 lat. Guwernantka, kiedy cokolwiek pisze, słucha płyty Jana Tiersena „Pour Amélie”. Jest to muzyka instrumentalna, głównie ze ścieżki dźwiękowej do filmu „Amelia” (reż. Jean-Pierre Jeunet). Wtedy myśli zwalniają, mogę je uporządkować i przelać na przysłowiowy papier. A zatem zaczynamy! Zaczynamy nowy rok akademicki w Akademii Guwernantki!
W jednym z postów obiecałam, że napiszę kiedyś „Manifest Guwernantki”. Blog ma we wrześniu 9 miesięcy i mam wrażenie, że rodzi się na nowo, bo wiele ostatnio sobie rzeczy przemyślałam i zaczynam zmieniać w sposób realny swoje życie. W poszczególnych przyszłych postach opowiem Wam o moich własnych, autorskich sposobach np. na bycie systematycznym i wprowadzaniu dobrych nawyków w swoim życiu. Testuję je na sobie i naprawdę działają.
Każda rewolucja ogłasza manifest. Strajk generuje postulaty. Partia polityczna ma swój program. Bo to co w pewien sposób zapisane, łatwiej zrealizować. W tym roku moim kalendarzem jest „Notes Agnieszki Osieckiej”. Jest wspaniały! Okazało się nawet, że moje plany pokrywają się czasami z życiem pani Agnieszki Osieckiej. Szłam na koncert Korteza, a pani Agnieszka miała w tym dniu zapisane: „koncert jazzowy”. W tym samym terminie w tym roku byłyśmy na wakacjach w Ustce. Cały fortel tego notesu polega na tym, że możesz czytać notatki kalendarzowe Agnieszki Osieckiej. Dzięki wspaniałym przyjaźniom Agnieszki Osieckiej mam poza tym adresy do: Magdy Umer, Wisławy Szymborskiej, numer telefonu do dr Michaliny Wisłockiej czy Marka Hłaski.
Czas jednak na ogłoszenie „Manifestu Guwernantki”. Nie przywiązuj zbytniej wagi do kolejności poszczególnych punktów. Wszystkie są dla mnie, być może będą również i dla Ciebie, ważne.
- Nauka obywatelska
Z tym pojęciem zetknęłam się czytając artykuł w tygodniku „Polityka”. Pisano w nim o inżynierach genetycznych-amatorach, którzy zakładają w domu własne laboratoria i eksperymentują w genach. Bardzo spodobało mi się to pojęcie. Choć od 23 lat siedzę w jakiejś ławce i czerpię wiedzę w ramach formalnej edukacji, myślę, że nauka obywatelska to świetny kierunek. Jeśli masz wiedzę i pasję, nie musisz być profesorem uczelni wyższej by nauczyć czegoś drugiego człowieka.
- Lifestyle edukacyjny
Zaliczam swojego bloga do blogów lifestyle’owych. Nauka zawsze była moją pasją. Poświęcałam jej dużo uwagi w szkole, czynię tak teraz na kolejnych już studiach. Oczywiście można mieć zawód: naukowiec, ale myślę też, że można żyć jak naukowiec. To znaczy obok np. czytania beletrystyki od czasu do czasu przeczytać coś popularnonaukowego bądź już całkowicie naukowego. Świat nauki wydaje się hermetyczny. Są naukowcy i studenci. Naukowcy piszą artykuły o swoich badaniach dla innych naukowców i studentów. Ale przecież ja też mogę przeczytać, co dany naukowiec odkrył. Oczywiście, jeśli doszło do ważnego przełomu w nauce media będą wtedy o tym informowały. Pamiętaj jednak, że możesz czerpać wiedzę również z naukowych źródeł.
- Selfcoauching, czyli samodoskonalenie
Nie ma ludzi idealnych. Jednak to nie zwalnia nas z dążenia do bycia lepszymi. Lepszymi ludźmi dla samych siebie. Zaczynam właśnie od siebie. Bo jeśli ktoś nie kocha siebie, to trudniej mu prawdziwie pokochać drugiego człowieka. Ktoś powie, że to egoizm. Nie. Celebruj siebie nie jako egoista, ale świadomy siebie człowiek. Jeśli nie będziesz szanował sam siebie, drugi człowiek nie będzie szanował ciebie. Musisz budować wewnętrzną godność. Wtedy zyskasz szacunek drugiego człowieka i nie będzie miało znaczenia czym zajmujesz się zawodowo. Każdy zawód jest potrzebny społeczeństwu. Staraj się być dobrym synem/córką, matką/ojcem, szefem/pracownikiem.
- Spaceruj
To umiejętność, której dopiero się uczę. Od dziecka szybko chodziłam. Kiedyś pani od tańca w gimnazjum zademonstrowała mój, nazwijmy to, „chodnikowy krok taneczny”. Zgięta w pół, pochylona maksymalnie do przodu sylwetka, nogi daleko w tyle i szybkie tempo. Niedawno przyjaciółka zapytała mnie (szłyśmy razem do kina, a ja narzuciłam swoje tempo): „Eliza, czy my mamy jakiś tragiczny czas?”. Spojrzałam na zegarek, a kino było tuż tuż. „Nie, mamy 10 minut. A co, spociłaś się”? Często przychodzi moment w życiu, kiedy ciało daje o sobie znak, że jest źle traktowane. My ludzie nazywamy to chorobami. Przed samym weekendem, a miałam wspaniałe plany na ten weekend, poszłam z psem na „spacer”. Dziś wiem, że to nie był spacer, ale „maraton”. Pierwsza szłam ja, potem 5 metrów smyczy i na samym końcu mój zziajany pies. Musicie wiedzieć, że mój pies nie ma nosa i zamiast sierści ma włosy. Ale to mądre zwierzę i na naszych maratonach, jak źle się czuł, to kładł się w cieniu i odpoczywał. Słuchał swojego organizmu w przeciwieństwie do mnie. Skończyło się tym, że po tym spacerze się przeziębiłam. Po prostu miałam takie tempo, że się spociłam i mnie zawiało. Musiałam zmienić plany weekendowe. Siedziałam w domu i się kurowałam. W poniedziałek zaczęłam uprawiać „slow walk”. Chodzę teraz bardzo wolno, flegmatycznie. Patrzę na architekturę, obserwuję przyrodę i ludzi. Czasami słyszę urywki rozmów czy śmiechu. Zdejmij słuchawki i włącz wszystkie swoje zmysły! Dawniej jak byłam na pasach i miałam zielone światło, ale samochód czekał, bo miał „zieloną strzałeczkę”, to ja po prostu wtedy zaczynałam biec przez przejście dla pieszych. Teraz pewnie kierowcy mnie znienawidzą, pewnie będą mamrotać pod nosem: „No idź kobito, bo ci zebra między nogi wejdzie!”. Naprawdę, odpowiem im szczerym uśmiechem.
- Dzwoń
Przestaliśmy do siebie dzwonić. Piszemy SMSy i korzystamy z innych komunikatorów internetowych. Kiedy telefonuję do kogoś ze znajomych czy rodziny, jest w szoku, że ja dzwonię. A przecież to pierwotna funkcja telefonów komórkowych, teraz już smartfonów. Wiadomo, że najlepszy jest kontakt osobisty. Spojrzenie, uśmiech, dotyk. Nie zawsze jednak jest to możliwe. Rozmowa telefoniczna jest o wiele bardziej osobistym doświadczeniem niż tekst i emotki.
- Nie musisz być życiowym prymusem
Życie to niezła szkoła życia, tak sobie myślę. Moim marzeniem jest pojechać do Paryża. To dla mnie turystyczna ziemia święta. By dobrze przygotować się do postawienia tam stopy, założyłam bloga (https://jarriveblog.wordpress.com/). Książek o Paryżu przybywało w błyskawicznym tempie, tak jak płyt z muzyką francuską czy francuskich filmów na DVD. Uczyłam się też francuskiego i cały czas dokupowałam nowe podręczniki. W jeden rok nie zdążyłam wszystkiego tego przeczytać i przerobić wszystkich podręczników. I nie pojechałam, bo czułam się nieprzygotowana. Nie spełniłam swojego marzenia. Błąd paryski powtarzam z Londynem. Mam „listę lektur” i nie kupię biletu, jak nie poczuję, że jestem gotowa tam jechać. Żyjemy w czasach masowej turystyki. A ja każdą podróż traktuję bardziej jak egzamin, niż przygodę. To błąd! Nigdy nie będę wiedziała wszystkiego, a jadąc do Paryża powinnam pytać Paryżan oraz z nimi rozmawiać. I poznać prawdziwy Paryż, prawdziwych Paryżan. Pamiętaj poza tym, że nie masz dziennika i nigdy nie oceniaj drugiego człowieka. Nie masz uprawnień belfra do wystawiania komuś świadectwa dojrzałości. Na wszystko w życiu przychodzi odpowiedni czas.
- Żyj swoją pasją
Jeśli twoja praca jest twoją pasją, jesteś szczęściarzem. Jeśli jest inaczej, postaraj się to zmienić. Może się da? Z reguły pasją staje się coś, w czym jesteśmy dobrzy i odnosimy sukcesy. Każdy z nas ma jakiś talent. Może go jeszcze nie odkryłeś? Może go znasz, ale zaniedbujesz? To błąd! Prawdziwie szczęśliwe życie zawodowe zbudujesz tylko na swojej pasji. Zastanów się w co lubiłeś bawić się jako dziecko, kiedy nikt (ani nauczyciel, ani szef) do niczego cię nie zmuszali. To był twój prawdziwie wolny czas. Ja właśnie wyszperałam z regału dwie książki o dziennikarstwie. Jedną kupiłam jako gimnazjalistka na wycieczce szkolnej w Warszawie, kiedy pojechaliśmy obejrzeć musical „Koty”. Spektakl skończył się bardzo późno, a ja wybiegłam szybko z teatru i pobiegłam na same tyły budynku. Było ciemno, ale aktorzy byli już na papierosie. Wyciągnęłam książkę „Dziennikarstwo i świat mediów” i poprosiłam artystów, którzy byli jeszcze w strojach kotów (!) o autografy. Między innymi kot Ram Tam Tamek napisał tak: „Dla przyszłej dziennikarki”. Byłam bardzo szczęśliwa. I wiesz co, jak miałam ok. 7 to założyłam własną gazetę „Woman”. Miałam taką zabawkę „Rewię mody” dzięki której powstawały rysunki ładnie ubranych kobiet, które kolorowałam. Potem oczywiście pisałam swoje artykuły. Na papierze ksero ołówkiem robiłam linijką linie na tekst, a modelki wycinałam i wklejałam obok tekstu. Kiedy blogi stały się popularne, marzyłam by mieć własnego bloga. Przeczytałam i zrobiłam notatki z książki Tomka Tomczyka „Blog. Pisz, kreuj, zarabiaj”. Było to dnia 5 czerwca 2014 roku. Wtedy zaczęłam czytać tę książkę i robić notatki do specjalnego zeszytu. Ale pierwszego bloga odważyłam się zacząć pisać we wrześniu 2016 roku. Pamiętam, że trwał u mnie remont. Malarz pracował w drugim pokoju, a ja siedziałam w swoim pokoju, chyba nawet chora. Nie miałam co ze sobą zrobić. I właśnie wtedy wzięłam do ręki laptopa i nawet nie przy biurku, tylko w jakiejś totalnie niewygodnej pozycji, zaczęłam pisać. W remontowanym, zakurzonym pokoju, w którym wszystkie meble były pod folią poczułam się dopiero gotowa, by zacząć pisać bloga.
- Dbaj o całego siebie
Pomyśl o duszy, o umyśle, ciele. Czy dobrze się odżywiasz, uprawiasz sport, masz jakościowy sen? Czy czytasz wartościową literaturę i prasę? Czy sięgasz po inspirujące filmy i muzykę, która może się okazać przełomem w Twoim myśleniu i pociągnąć za sobą działanie? Czy dbasz o swoją duchowość? Nieważne czy jesteś katolikiem, protestantem czy muzułmaninem. Rachunek sumienia powinien robić sobie od czasu do czasu każdy, nawet ateista. Tak dla higieny duszy.
- Szukaj Mistrza
Tak naprawdę jest nim każdy z nas. Każdy może być Mistrzem, od którego możesz czerpać wiedzę na każdy temat. Ale pamiętaj, że ty też jesteś Mistrzem, dlatego dziel się sobą z drugim człowiekiem.
- …
Ten punkt zostawiam. Wpisz tutaj coś ważnego dla siebie. Jeśli chcesz się tym podzielić, zostaw komentarz.
- A! Zapomniałam o jednym: rozmawiaj
Rozmowa to twój ziemski pas transmisyjny nieśmiertelności. „Non omnis moriar” powie poeta. Ale ty też możesz być nieśmiertelny, bo pozostaniesz w drugim człowieku. On zapamięta twoje słowa, czyny, jak się przy tobie czuł. Nie o każdym będą się uczyły dzieci z podręczników w szkole czy nie o każdym będzie nota biograficzna w Wikipedii. To nie ma znaczenia. Liczy się tak naprawdę twoja codzienność. Bo życie to nie same fajerwerki, to często zwykłe zimne ognie.
Dziękuję.
Wasza Guwernantka
Dlaczego studiujesz od 10 lat?
LikeLike
Natalio, 5 lat regulaminowo plus dwie podyplomowki zrobiłam. Z Warszawy musiałam wrócić do rodzinnego miasta i praktycznie w ogóle nie miałam tutaj znajomych, bo każdy kto na studia wyjechał, to gdzieś tam w świecie pozostał. A ja mam niesamowitego pecha w karierze i nie mogę dostać tutaj, we Włocławku pracy. Studia to jedyne miejsce skąd mnie nie wyrzucają… A zatem robię drugi licencjat na filologii angielskiej ponieważ czułam się samotna, byłam i nadal jestem bezrobotna 😉
LikeLike