Guwernantki modlitwa o deszcz

Straszy mnie susza. Dzisiaj spadł deszcz. Idę w deszczu bez parasolki. Czuję się naga jak na plaży nudystów. Dźwięk deszczu jest jak wodospad. Dźwięk z rynny jak symfonia. Oda do radości spragnionej duszy.

Gdybym miała obok siebie dziecko, powiedziałabym do niego: „To jest deszcz”. Zrobiłoby ono wielkie jak kałuża oczy. Otworzyłoby usta, a na język spadłaby kropla deszczu. Byłoby tak jak zimą, gdy deszczośnieg sypnie na Boże Narodzenie. „Tak wygląda prawie śnieg”. Bo prawdziwego śniegu już nie ma. Jest jak u Barei. Scena w teatrze. Ojciec tłumaczy synowi: „I tak właśnie wygląda baleron”. „Aaa…” – mówi dziecko. Oczy ma jak ozory w galarecie, a usta otwarte jakby miało owy baleron spróbować.

Mieszkam nad Wisłą. Nad przełomem. Nad tamą. W 2020 r. ujrzałam po raz pierwszy piaszczysty brzeg drugiej strony rzeki. Nurt Wisły to wyspy. Brzeg od strony bulwarów to łąka. Można suchą stopą przespacerować się do filara mostu.

Dżdżu, daj Panie dżdżu!

Dżdżu dla dżdżownic i dla ślimaka marzącego o wyjściu z muszli . Dżdżu dla pszenicy, żyta, kukurydzy. Dla człowieka też. On tęskni za zapachem przyrody po deszczu i za witrażem z kropli deszczu na oknie. By odżyła zieleń, by odżyła zieleń…

Dżdżu, daj Panie dżdżu!

Bo chcę iść do lasu po oddech, a nie chcę zrobić „drugiej Biebrzy”. Już dosyć się Boże naoglądasz pożarów z kosmosu. Ziemia płonie… Nie my ze wstydu za foliówkę, za węgiel, za trzodę chlewną.

Niech zstąpi deszcz Twój i ożywi oblicze Ziemi. Tej Ziemi. Ziemi doniczek na balkonach, ziemi ogrodu, ziemi pola.

Ogień, Ziemia, Woda, Powietrze. Jest ciepło kiedy musi być ciepło. Ziemia śpi kiedy musi spać. Jest woda kiedy musi być woda. Jest powietrze, kiedy musi być powietrze. Cztery żywioły muszą być jak cztery nogi krzesła. W równowadze, a nie na obrotowych kółkach. Inaczej świat będzie kulał, a nie ma nigdzie laski. Bo przecież na Marsie jeszcze nie zamieszkamy. Tam nie ma Ziemi. Nie ma dżdżu. Bo tam nie ma Boga, żeby modlić się o deszcz.

2 thoughts on “Guwernantki modlitwa o deszcz

  1. Co do śniegu w grudniu, nawet moje dzieci stwierdziły ostatnio, że u nas już go pewnie nie będzie, ale dobrze, że pamiętają jeszcze z wczesnego dzieciństwa jak na sankach zjeżdżały, bawiły się śnieżkami, miały mocne kozaki, szczypał nos podczas zabawy. A przecież to tylko namiastka tego, jak fantastyczne mroźne i śnieżne zimy miałam ja w dzieciństwie.

    Like

    1. Zgadzam się z Tobą w zupełności! Brakuje mi również zimowej aury i smuci mnie, że teraz dzieci czytają o śniegu w książkach lub oglądają “Krainę lodu”…

      Like

Leave a comment