Prawa dziecka w kinie, prawie i według Korczaka, czyli jak jeden film skłonił Guwernantkę do refleksji

Dzisiejszy post poświęcę dzieciom. Wiem, że do Dnia Dziecka jeszcze daleko. Do refleksji na ten temat skłonił mnie świetny film “Kafarnaum” (reż. Nadine Labaki, 2018).

I to nie tylko moja subiektywna opinia. Dzieło Labaki podbiło serca wielu widzów na całym świecie. Bo właśnie taki, chwytający za serce, jest wydźwięk filmu. Myślę, że “Kafarnaum” nie bez kozery przyznano Nagrodę Jury na 71. Międzynarodowym Festiwalu w Cannes, a po premierze na tym festiwalu publiczność zgotowała twórcom 15-minutową owację na stojąco. Warto zauważyć fakt nominacji do Oscara i Złotego Globa w kategorii najlepszy film obcojęzyczny.

“Kafaranum” to historia 12-letniego Zaina, który mieszka ze swoimi rodzicami i rodzeństwem w slumsach Bejrutu. Chłopiec odsiaduje wyrok ponieważ dokonał brutalnej napaści. Niespodziewanie Zain pozywa swoich rodziców za to, że przyszedł na świat. Film opiera się w głównej mierze na retrospekcji dzięki której lepiej poznajemy historię Zaina. A jest ona wstrząsająca i z pewnością ukazuje smutną prawdę o rzeszy podobnych do Zaina dzieci slumsów, które są na całym świecie bardzo podobne. To ważny głos reżyserki w tej sprawie. Głos tych najbardziej niewinnych, słabych i bezbronnych dzieci wojen i ulicy.

Ciekawą rzeczą odnosząca się jeszcze do kwestii filmu jest to, że na ekranie oglądamy amatorów. Tytułowego Zaina gra Syryjczyk – Zain Al Rafeea. On i jego rodzina uciekli przed wojną do Libanu. Film zdecydowanie odmienił ich życie. Zainowi wraz z rodziną udało się legalnie wyemigrować do Norwegii. Jak widać sztuka, w tym przypadku filmowa, jest w stanie odmienić ludzkie życie i losy. Ale losy kręcenia filmu otarły się również o tę złą stronę. Myślę tutaj o odtórczyni roli nielegalnie pracującej Etiopki – Yornatos Shiferaw, którą w trakcie kręcenia filmu zatrzywano w więzieniu za nielegalną pracę. Do naturszczyków należy również filmowa siostra Zaina grana przez Cedrę Izam, którą do filmu, wprost z ulic Bejrutu, zaangażowała sama reżyserka.

Po obejrzeniu filmu pomyślałam o Januszu Korczaku – prawdziwym wizjonerze tego, jaki dorośli powinni mieć stosunek do dzieci. Chodzi przede wszystkim o szacunek i partnerstwo. W swoim życiu działał na wielu polach, ale to właśnie rola wybitnego pedagoga sprawiła, że jego dziedzictwo w tej dziedzinie jest wciąż żywe na całym świecie. Jego samorządowe podejście do pracy z dziećmi, oddające głos właśnie dzieciom, było w czasach, w których żył i działał, niezwykle nowatorskie. Był bez wątpienia prekursorem na rzecz praw dziecka-człowieka. Dał dzieciom głos również w sensie dosłownym inicjując pierwsze pismo redagowane w większości przez dzieci “Mały Przegląd”. To dzieci i młodzież pisząc listy i inne materiały byli małymi “dziennikarzami” gazety. Janusz Korczak tworzył rownież różnego rodzaju placówki dla dzieci, w których funkcjonował sejm, czyli dziedzięcy parlament.

A jak z prawami dziecka radził i radzi sobie świat?

Na szlaku prawnej ochrony dzieci należy wspomnieć o Konwencji o Prawach Dziecka ochwalonej na XIV sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ w 1959 r. Był to jednak dokument prawnie nie wiążący. Moc prawną miała i ma dopiero Konwencja o prawach dziecka uchwalona w 1989 roku przez Zgromadzenie Ogólne ONZ. Polska ratyfikowała ją dwa lata póżniej jak większość państw za wyjątkiem USA.

Warto zauważyć wzorową postawę Polaków takich jak Ludwik Rajchman, który był pomysłodawcą stworzenia międzynarodowej organizacji działającej na rzecz dzieci, czyli późniejszego UNICEFu. Do tego to Polska była inicjatorem powstania Konwencji o prawach dziecka przedkładając Komisji Praw Człowieka pierwszy projekt w 1978 roku.

Leave a comment