Bo Queen jest jeden, czyli Guwernantka o Freddim Mercury

Stan faktyczny na 29.03.21: playlista na Spotify: Queen; YouTube: teledyski Queen; CDA: film “Bohemian Rhapsody”; Lektura: artkuły o Freddim Mercurym w Internecie.

Co oznacza właśnie taki stan faktyczny? Tylko jedno. Guwernantka bierze na warsztat Freddiego Mercurego.

“Moja dusza jest pomalowana jak skrzydło motyli/wczorajsze baśnie urosną, lecz nigdy nie zginą/mogę osiągnąć sukces moi przyjaciele” (“Show must go on” Queen)

Styl ubioru i ekstrawaganckie zachowania frontmana Queen ,obok talentu, uczyniły z niego postać nieśmiertelną i kultową.

Na początek cytat z samego Freddiego Mercuriego:

“Blichtr jest częścią nas. Chcemy być dandysami. Chcemy szokować i wywoływać skandale”

Jestem pewna, że Freddie Mercury był geniuszem. Jego eklektyzm w każdej formie, czy to muzycznej czy wizerunkowej, ma znamiona jakiegoś tajemniczego objawienia. Nikt przed nim taki nie był. On był człowiekiem wyjątkowym i nie bał się nim być, a nawet więcej: dawał odwagę innym. Na przekór wszystkim, od krytyków poczynając. Pewnie płacił za to cenę, ale odniósł sukces sprzedając ze swoim zespołem 300 milionów płyt na całym świecie. Kochały go tłumy. Również za goły tors i koronę na głowie jak przystało na Queen.

Po obejrzeniu filmu “Bohemian Rhapsody” (reż. Bryan Singer, Dexter Fletcher, 2018). Na filmie widzę jak aktor Rami Malek odegrał go jako pewnego siebie, trochę aroganckiego ekstrawertyka. Ale kiedy stadiony pustoszały i trzeba było ubrać piżamę, Freddie jest samotny i otoczony fałszywymi przyjaciółmi, którzy chcą upić trochę szampana z jego kieliszka.

Wszyscy fani Freddiego Mercurego na świecie chcieliby wiedzieć jedno: gdzie spoczęły jego prochy? Czy nie byłoby super pielgrzymować do grobu idola? Tajemnicę tę zna tylko Mary Austin, była partnerka, przyjaciółka i spadkobierczyni.

Ale w Polsce udało się w jakimś stopniu oddać hołd Freddiemu Mercuremu. Jak? Wybierz się, Drogi Czytelniku, w okolice ambasady Hiszpanii na równoległy do Myśliwieckiej łącznik ul. Kawalerii i al. Józefa Nojiego przy Kanale Piaseczyńskim w Warszawie. Tam odnajdziesz ulicę jego imienia.

Na koniec: naprawdę Freddie Mercury nazywał się Farrokh Bulzar i był Parsem, urodzonym w 1946 roku na Zanzibarze. Zmarł w 1991 na AIDS. Freddie Mercury jest patronem fundacji, która zbiera pieniądze na walkę właśnie z AIDS. Nazywa się The Mercury Phoenix Trust. Fundacja organizuje “Freddie for a Day”. Wygląda to tak, że wolontariusze przebierają się za Mercury’ego i kwestują. Piękne i pożyteczne uczczenie jego pamięci. Znacznie lepsze od peregrynacji na jego grób. Gdziekolwiek on jest.

Leave a comment