Film, książka, spektakl, czyli Guwernantka o śmierci pisząca

Sala Multikina przy ul. Pułaskiego we Włocławku 24 lutego o godzinie 19.00 pękała w szwach. Wygląda na to, że w moim mieście jest sporo fanów hiszpańskiego reżysera i scenarzysty Pedro Almodóvara. Wcale mnie to nie dziwi. 75 lat. 25 filmów. 90 nagród. To tylko liczby. Nie wyrażą refleksji, emocji i przeżyć widzów. To jest niemierzalne, nieuchwytne i niepowtarzalne dla każdego.

A może na sali byli fani talentu aktorek Tildy Swinton i Juliennne Moore? To by mnie również nie zdziwiło. Aktorki świetnie odgrywają swoje role i chyba idealnie czują się ze sobą zawodowo na planie.

A o jakim filmie mowa? To pierwszy pełnometrażowy film anglojęzyczny Almodóvara pt. „W pokoju obok”. Reżyser zainspirował się historią zawartą w powieści Sigrid Nunez pt. „Pełnia miłości”.

Film opowiada o dwóch przyjaciółkach. Marthę (Tilda Swinton) i Ingrid (Julienne Moore) łączyła wspólnie przeżywana młodość. Potem los je rozdzielił, ale łączy je ponownie już w dojrzałym wieku. Kiedy spotykają się po latach można odnieść wrażenie, że widziały się wczoraj. To według mnie definicja dobrej i prawdziwej przyjaźni. A przynajmniej jakiś jej wskaźnik. Ingrid jest znaną pisarką. Przypadkiem dowiaduje się od ich wspólnej znajomej, że Martha ciężko choruje. Ingrid odwiedza koleżankę w szpitalu. Nie jest z nią dobrze, rokowania są słabe, eksperymentalne leczenie nie pomaga. Ingrid czule opiekuje się przyjaciółką. Poświęca jej dużo czasu. Choć słowo „poświęca” jest w tym wszystkich chyba pejoratywne. Ingrid chce z nią być. Walka z rakiem byłej korespondentki wojennej, która wystarczająco dużo w swoim życiu napatrzyła się właśnie na śmierć, jest wyczerpująca. Ból, osłabienie, skutki uboczne zażywania leków. Martha ma dość. Postanawia odejść godnie i po ludzku. A takie rzeczy, chcąc nie chcąc, załatwić może tylko eutanazja, która jest nielegalna. I tu stawiam kropkę. Nie napiszę, ani czy Martha wyzdrowiała, ani czy dokonała eutanazji. Szturmem do kin! Tak jak we Włocławku;)

Piękny film ze Złotym Lwem przyznanym na Festiwalu Filmowym w Wenecji.

Pisząc ten post przypomniała mi się książka Mateusza Pakuły “Jak nie zabiłem swojego ojca i jak bardzo tego żałuję” (Wydawnictwo NISZA, 2021). Autor jest dramatopisarzem, dramaturgiem i reżyserem teatralnym. To debiut prozatorski pisany w formie dziennika o umieraniu jego ojca na raka trzustki. Już sam tytuł jest tezą – dlaczego nie można skrócić cierpień konającego człowieka? Eutanazja jest zakazana. Czy to dobrze, czy źle? Autor wyraża krzyk rozpaczy za legalizacją eutanazji. Zawodzą instytucje państwa, służba zdrowia a nawet Kościół. Można liczyć tylko na współumierającą rodzinę. Książka uzyskała wyróżnienie w ramach Literackiej Nagrody im. Witolda Gombrowicza.

Mateusz Pakuła dokonał adaptacji powieści. Wystawiono ją m.in. w Teatrze im. Stefana Żeromskiego w Kielcach czy Teatrze Łaźnia w Krakowie. No i na mnóstwie festiwali, gdzie spektakl był obsypywany nagrodami np. Grand Prix 29. Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej. Spektakl wyemitowano również w Teatrze Telewizji w TVP 1. Można go obejrzeć na platformie TVP VOD.

I tak na koniec o różnicach. Martha chce odejść sama i na własnych zasadach. Ma przy sobie nielegalnie zdobyty w dark webie środek. Posiada złe relacje z córką, dlatego prosi po kolei przyjaciół kto z nią zostanie do końca, „w pokoju obok” w pięknym wynajętym domie. Rodzina Mateusza Pakuły jest przy umierającym do końca, do „naturalnego końca”. Wszyscy muszą być tą walką wyczerpani.

Temat życia i śmierci powinien być naturalny, a bywa tabu. Bo tu możliwa aborcja, tu eutanazja. Te kwestie budzą kontrowersje. No cóż, w tym krótkim poście nie rozwinę eseju o tym zawiłym temacie. Niech gra toczy się w sumieniu każdego człowieka.

Leave a comment