(Post napisany 15 marca 2025 “na gorąco” po informacji o zakwalifikowaniu mnie do Pracowni Scenariuszy. Oficjalne wyniki rekrutacji Biuro Literackie ogłosiło 25 marca 2025)
„Czołem Uczniowie/Studenci” – mam prawo tak się do Was zwracać jako Wasza Guwernantka, ale wolę pisać: „Najmilsi Czytelnicy”. A zatem Najmilsi.
Jest sobotni poranek. Za oknem jeszcze ciemno. W pokoju lampka biurowa i światło dwóch świeczek. Z YouTuba sączy się muzyka z filmu „Amelia” grana na pianinie przez Jeroena van Veen’a. Taki jest zawsze klimat do pisania postów na Guwernantkę. No! Może nie zawsze jest taka „ciemnica” jak jeszcze na przednówku w trakcie którego dzielnie trwamy.
Jakiej kwestii poświęcę ten post? Pisaniu scenariuszy filmowych. Jestem mega szczęściarą, bo moja propozycja adaptacji powieści „Kliniczny przypadek Zygmunta Mejchówka” (napisana przeze mnie) została wybrana w konkursie na scenariusz filmowy w ramach Pracowni Kreatywnych Biura Literackiego 2025.
A wracając do powieści to zakwalifikowała się ona do finału 19. edycji projektu Połów. Poetyckie i prozatorskie debiuty 2024. A tak się składa, że w 2023 roku brałam udział w Pracowni Otwartej Prozą Biura Literackiego. Także od trzech lat jakieś małe pasmo sukcesów się rysuje.
Ukończyłam dwuletnie Podyplomowe Studia Literacko-Artystyczne na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego (polecam!). I tamże przez dwa semestry miałam zajęcia ze scenopisarstwa z panem Tomaszem Jurkiewiczem. Dlatego od razu po informacji, że zabieram się za pisanie scenariusza, “doskoczyłam” do swojej domowej biblioteki i wyłuskałam dwie książki: “Jak napisać scenariusz filmowy” (Robin U. Russin i William Missouri Downs) oraz “Format scenariusza filmowego” (Martina Schabenbecka). Ten pierwszy podręcznik to ponad 400 stron teorii i praktyki pisania scenariuszy. Już myślałam, że będę ją czytać ponownie, ale piękny żółty zakreślacz na papierze mnie od tego uchronił. Nie będę zatem “marnowała” czasu na tę lekturę. Przeczytałam dla powtórki tylko podkreślone rzeczy. Natomiast ta druga pozycja jeszcze przede mną. Chociaż po jej przejrzeniu widzę, że szybko ją przeczytam.
Przechodząc do meritum. W książce “Jak napisać scenariusz filmowy” pada wiele fajnych i spostrzegawczych myśli, które sobie wynotowałam. Podzielę się ciekawszymi z nich.
Podoba mi się cytat: “Chcemy pokonać śmierć. Uprawiając sztukę mamy nadzieję, że nasz talent i osobowość przetrwają, by następne pokolenia mogły je podziwiać”. No czyste exegi monumentum!
Dla mnie ważne słowa: “Jeśli wiesz, o czym piszesz, stworzysz świat wyjątkowy i oryginalny” oraz “Autor powinien zamknąć w swoim dziele cząstkę siebie”. Warto pamiętać, że: “Twój czas i umiejętności są cenne – więc je ceń”.
Na studiach nie napisałam scenariusza tylko treatment filmu. Pisałam i piszę wiersze, opowiadania, powieść. Scenariusz pełnometrażowego filmu bądź serialu to dla mnie nowe wyzwanie, ale zawsze przyda się talent i wytrwałość.
Choć do Hollywood mi (jeszcze) daleko, to autorzy piszą o tamtejszym rynku filmowym, że: “Scenarzysta w Hollywood to artysta i akwizytor w jednym”. No i pada między wierszami cytat z Moliera: “Pisanie jest jak prostytucja. Najpierw robisz to z miłości, potem dla przyjaciół, na koniec dla pieniędzy”.
Autorzy radzą: “Pisać. Pisać codziennie. Doskonalić warsztat. Szkolić się”, co staram się zawsze robić. Podoba mi się bardzo stwierdzenie: “Artysta przedstawia swoją wizję świata przefiltrowaną przez własną wrażliwość” albo “Artysta, podobnie jak naukowiec czy przywódca religijny, dąży do prawdy”.
Sporo, naprawdę sporo inspirujących i mądrych słów od “starszych Kolegów”. Świetnie, że powstają podręczniki z każdego praktycznie poletka związaniego z pisarstwem. Ja lubię je czytać, bo mnie to interesuje, ubogaca i pewnie w jakiś sposób edukuje oraz inspiruje.
A zatem plan jest taki: lektura drugiego podręcznika i przejście od razu na głęboką wodę – napisanie scenariusza filmowego bądź serialowego. Nie mogę się tego już doczekać! Myślę, że mam sporą wyobraźnię. Kiedy coś piszę np. opowiadanie czy powieść, ja to “widzę” i tylko opisuję. Myślę, że to będzie bardzo pomocne. Bo film się “ogląda”, a nie “czyta”.
Trzymajcie kciuki i do zobaczenia w kinie lub przed telewizorami 😉