O tym jak Jane Austen zrujnowała życie pewnej Francuzce i co mnie łączy z Jerzym Pietrkiewiczem (Peterkiewiczem), czyli Guwernantka poleca film oraz naszło ją na wspomnienia

Są tytuły filmów, które jeśli się z nimi zetkniesz, przepadłaś/przepadłeś. I ze mną tak właśnie było. Może z Wami też tak będzie po lekturze tego posta? Umieracie z ciekawości, co to za tytuł? Już mówię: „Jane Austen zrujnowała mi życie”. No genialne, nie?

To francuska komedia romantyczna (2024 r.) na podstawie scenariusza i w reżyserii Laury Piani. Tytuł oryginału: „Jane Austen a gâché ma vie”, a po angielsku „Jane Austen wrecked my life”.

Obejrzałam już bardzo dawno temu zwiastun tego filmu. Jak jesteście zainteresowani to też sobie zobaczcie. Nie udało mi się znaleźć zwiastun tego filmu z polskimi napisami. Są tylko po angielsku.

Kiedy mam dla Was pisać o jakimś filmie to zawsze wchodzę na stronę FILMWEB. Oczywiście po więcej szczegółów, ale chcę też wiedzieć ile można o filmie napisać, by niechcący Wam nie popsuć i czegoś nie zaspojlerować. A zatem i tym razem tak zrobiłam. O tym filmie jest… Tylko jedno zdanie! „Samotna księgarka marzy o zostaniu pisarką”. Kliknęłam oczywiście w opcję „Zobacz pełny opis”, ale przeczytałam jedynie: „Na razie nikt nie dodał opisu do tego filmu. Możesz być pierwszy!”. Hmm… Aż kusi! 😉

Wiecie, nie subskrybowałam nigdy i nie subskrybuję żadnej platformy streamingowej. Nie to, że coś do tego mam. Nie. Ale, by obejrzeć film musiałam go albo wypożyczyć albo kupić.

Wypożyczenie: 14,99 zł, zakup 39,99 zł. I wiecie co? Kupiłam, bo czuję, że jeszcze wrócę kiedyś do tego filmu. Dlaczego? Bo uwielbiam filmy o pisarkach i pisarzach. Mogą opowiadać o tych prawdziwych, kiedyś żyjących i tworzących, jak i o postaciach zmyślonych. Zresztą, kocham wracać do swoich ulubionych filmów. Czasami jak za którymś zatęsknię to włączam zwiastun na YouTube. Pomyślałam zatem, że bardziej finansowo opłaca się kupić raz i obejrzeć kilka razy niż wydać 15 zł i za jakiś czas powtórzyć transakcję.

Ze zwiastuna już wiecie, że główna bohaterka o imieniu Agathe (w tej roli Camille Rutherford, w 2026 r. dostała nominację do Cezara dla najbardziej obiecującej aktorki) jedzie na rezydencję literacką do Anglii w miejsce związane z Jane Austen. Kiedy ten wątek wypływa w filmie to śmieję się w głos. Dlaczego? Bo sama starałam się o rezydencję! Chodziło o rezydencję poetycką w mieszkaniu Wisławy Szymborskiej w Krakowie. Rezydencja jest organizowana w ramach Fundacji Wisławy Szymborskiej i Jerzy Peterkiewicz Educational Foundation, która ma swoją siedzibę w South Hill Park w Londynie.

Czym w ogóle są rezydencje? Zarówno pisarskie, jak i na przykład malarskie? Chodzi w nich zawsze o stworzenie warunków pracy, które umożliwią realizację projektu z zakresu danej dziedziny.

Zgłosiłam projekt tomiku poetyckiego, napisałam CV literackie na pięć stron, zebrałam pięć rekomendacji od polskich poetów i pisarzy. Nie wybrano mnie, ale dwie inne dziewczyny: Karolinę Czarnecką i Aleksandrę Górecką. Moje gratulacje! Życzę weny i udanego pobytu! 🙂

A kim był Jerzy Peterkiewicz (a właściwie Jerzy Pietrkiewicz)? Urodził się w 1916 r. w Fabiankach pod Włocławkiem, gdzie mieszkam. Zmarł w 2007 r. w Londynie. Był prozaikiem, poetą, tłumaczem, historykiem literatury. Ukończył Akademię Jana Długosza we Włocławku, gdzie w wieku 14 lat po raz pierwszy zetknął się z literackim językiem polskim. Maturę zdał w 1934 roku. Wiecie co? Coś mnie łączy z Jerzym Pietrkiewiczem. Jestem absolwentką Gimnazjum im. ks. Jana Długosza. Chodziłam zatem po tych samych korytarzach, sali gimnastycznej, boisku… Jerzy Pietrkiewicz działał w szkolnej gazetce, ja też. Był aktywnym uczniem, angażował się na rzecz szkoły. Ja zostałam w ostatniej klasie gimnazjum przewodniczącą szkoły. I co ciekawe, jako nastolatka śpiewałam słowa hymnu szkolnego „Vita Nuova” napisanego przez samego Jerzego Pietrkiewicza w 2000 r. Melodię do hymnu z motywami kujawiaka i mazurka ułożył Marian Sawa (1937-2005) – polski kompozytor, organista, muzykolog, pedagog, zaprzyjaźniony z Jerzym Pietrkiewiczem. W 100-lecie urodzin Pietrkiewicza, w dniu 6 X 2016 r. szkolnej bibliotece uroczyście nadano imię Jerzego Pietrkiewicza.

A sam Pietrkiewicz studiował w Warszawie w Wyższej Szkole Dziennikarskiej, a także na Uniwersytecie Warszawskim Potem w trakcie wojny wyjechał do Anglii. Studiował na Uniwersytecie w St. Andrews. W 1947 r. obronił doktorat na King’s College. W latach 1950-1979 był profesorem i kierownikiem Departamentu Języków i Literatur Słowiańskich na Uniwersytecie Londyńskim. W 1980 r. został Laureatem Nagrody Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie.

Bywa nazywany „drugim po Conradzie mistrzem słowa angielskiego i polskiego”. W 1995 r. odebrał Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi dla kultury polskiej.

Przyjaźnił się z Janem Twardowskim i Karolem Wojtyłą. Był jedynym tłumaczem na świecie oficjalnie upoważnionym do przekładu poezji Karola Wojtyły na język angielski.

Ma dwa groby. Rodzinny w Szpetalu Górnym i w Skępe. Mieszkam we Włocławku, mieście nad Wisłą. Często spaceruję po bulwarach i po drugiej stronie rzeki jest właśnie Szpetal Górny. Chcę odszukać grób Jerzego Pietrkiewicza.

Ciekawa historia… To właśnie ze względu na patrona Jerzy Peterkiewicz Educational Foundation tak bardzo zależało mi na tej rezydencji. Przeczytałam nawet rozdział o Wisławie Szymborskiej ze świetnej książki Alicji Zioło „Krakowianki. Twarze polskiej herstorii”, zakupionej w moim ulubionym sklepiku muzealnym w Muzeum Narodowym w Krakowie. Pamiętam, że kupiłam wtedy i inne książki, zeszyty (z ładnymi okładkami – słabość Guwernantki;) i magnesy z obrazami Chełmońskiego na lodówkę. Musiałam się wrócić z plecakiem do hotelu, bo na spacerze byłoby mi za ciężko. Podczas lektury książki Alicji Zioło odkryłam, że przez jakiś czas Wisława Szymborska z rodziną mieszkała w Toruniu, ale ojciec zamienił dwa tamtejsze domy na jedną kamienicę w Krakowie. A ja z Włocławka do Torunia mam rzut beretem i często tam jestem. Zresztą w samym Krakowie też, choć mam daleko, bezpośrednim pociągiem pięć godzin.

W tej książce przeczytałam: „Koniec 1997 r. spędziła w swoim ostatnim mieszkaniu, kupionym po Noblu – w bloku przy ulicy Piastowskiej 46”. I wiecie co? Wirtualnie byłam w tym mieszkaniu 🙂

Odpaliłam YouTube na telewizorze i oprowadził mnie po mieszkaniu Wisławy Szymborskiej sam Michał Rusinek – sekretarz Wisławy Szymborskiej, a po jej śmierci prezes fundacji jej imienia.

W 2021 r. zostałam laureatką II Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego “Cała Jaskrawość”. W nagrodę odbyłam kilkudniowe warsztaty twórczego pisania prowadzone przez profesora Uniwersytetu Mikołaja Kopernika Dariusza Pniewskiego na Zamku Bierzgłowskim pod Toruniem. Pracowałam tam nad moją poezją, prozą i wspólne z grupą innych laureatów napisałam tekst piosenki na finał koncertu finalistów Konkursu Piosenki Autorskiej „Cała Jaskrawość”.

Zamek Bierzgłowski jest pokrzyżacki, z XIII wieku. Teraz tak sobie myślę po obejrzeniu filmu „Jane Austen zrujnowała mi życie”, że przez te bodajże cztery dni byłam na takiej minirezydencji. W 2021 r. napisałam cztery mikroprozy o deszczu na konkurs. W 2025 r. trzy wiersze na konkurs, które też zostały nagrodzone i ponownie pojechałam na Zamek Bierzgłowski. Jakie to cudowne! Siedzisz pod zamkiem nad wyschniętą fosą na ławce przy stole i sobie piszesz. Wszędzie zielono, cisza, spokój, a ty nic nie robisz tylko piszesz! Ja tak mogę spędzić życie!

A co mnie urzekło jeszcze w filmie „Jane Austen zrujnowała mi życie”? Krajobrazy Anglii, które uwielbiam, choć na żywo ich nie widziałam, ale w filmach ubóstwiam. Tak samo jak północ Francji. Zdjęcia poza Anglią były bowiem kręcone w regionie Dunkierki oraz w Paryżu.

Kończąc, polecam Wam film „Jane Austen zrujnowała mi życie”. Podoba mi się właśnie, że to film francuski. Mogłam przez 90 minut słuchać francuskiego (i angielskiego). Jednak to francuski najbardziej mnie cieszył. Kocham ten język! I właśnie na rozpoczęciu roku szkolnego mojej drugiej klasy gimnazjum w Długoszu w katedrze padło ogłoszenie o uruchomieniu kółka języka francuskiego jako zajęć pozalekcyjnych. Pamiętam dobrze ten moment. Zastygłam. I oczywiście zapisałam się na francuski. A zatem w wieku 14 lat Jerzy Pietrkiewicz zetknął się z polskim językiem literackim , a ja językiem francuskim. Jerzy Pietrkiewicz studiował na Uniwersytecie Warszawskim, ja też. On w Anglii, a ja dzięki stypendium Erasmus+ przez jeden semestr w Belgii, na Wolnym Uniwersytecie w Brukseli .

Po obejrzeniu filmu miałam ochotę porozmawiać po francusku. Wracałam wieczorem ze spaceru w parku i zaczęłam do siebie szeptać w tym języku, po prostu gadać do siebie.

Na jesieni jest Zjazd Absolwentów Długosza. Wybieram się! Mają być ponoć tańce. W filmie jest bal w klimacie balów z czasów i z książek Jane Austen. A ja zawsze powtarzam, żartując: „Bo za czasów Jane Austen były bale i się ludzie poznawali”. A my żyjemy w czasach aplikacji randkowych, speed datingu (szybkich randek ) i plagi samotności. Jednak wszyscy wiemy, że sama Jane Austen, choć pisała książki głównie o zamążpójściu (które jak widać przetrwały próbę czasu, Jane Austen ur. 1775 r., zm. 1817 r.), nigdy nie wyszła za mąż.

Leave a comment