Nigdy nie obejrzałam tak mądrego filmu. To nie hollywoodzka superprodukcja z budżetem niejednego państwa Trzeciego Świata lub globalnej korporacji. W dodatku to film dokumentalny, a przecież większość z nas woli fabuły. Nie wiem czy wiecie, ale trwa właśnie (do 17 maja, do godziny 22:00) festiwal internetowy Docs Against Isolation. Na różnych platformach cyfrowych, za darmo i odpłatnie. Podaję Wam link do wydarzenia na Facebooku i gorąco polecam: https://www.facebook.com/events/557955284854386/?active_tab=about
Nigdy nie obejrzałam tak mądrego filmu… Z pewnością zastanawiasz się o czym piszę. Już odpisuję: „Maszyna do pisania” (reż. Dough Nichol, 2016). Spieszę z wklejeniem linka:
https://vod.pl/filmy/maszyna-do-pisania/xhvnfky
Kiedy czytałam festiwalowe propozycje na stronie wydarzenia na Facebooku (lista filmów jest imponująca!) wiedziałam, że nie zdążę wszystkiego obejrzeć. Ten fakt trochę mnie zasmucił. Wzięłam więc kartkę, długopis i wynotowałam te tytuły, które mnie zaintrygowały. Jak wiecie studiuję w szkole pisarzy w Krakowie. Dużo piszę. Na początku pisałam swoje prace na zajęcia wprost do edytora tekstu na laptopie. Finalnie teksty nie były może najgorsze, ale czegoś im brakowało. Postanowiłam zmienić taktykę. Teraz najpierw piszę odręcznie na kartkach, czytam, poprawiam, przepisuję na komputer, czytam, drukuję, czytam na głos, poprawiam, wprowadzam poprawki w Wordzie. Sporo zachodu, nie? Jednak jest on warty nie zachodu, ale każdego wschodu słońca. Takiego znad horyzontu morza. Zauważyłam, że przynajmniej w moim odczuciu, zaczęłam lepiej pisać. Literatura, poezja, dramat czy scenariusz to nie wyścigi. To medytacja.
Czym ten film mnie urzekł? Wieloma aspektami. Ujęciem tematu, bohaterami, reżyserią. Ma wszystko, co lubię i cenię w kinie. Tematem jest maszyna do pisania. Przed włączeniem filmu pomyślałam: „Nuda”. Jak bardzo się myliłam i jak wiele bym straciła! Temat łączy przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Traktuje o najstarszych maszynach do pisania kończąc na najnowszym modelu iPada. Lubię takie szerokie perspektywy. To skłania do wielu przmyśleń, olśnień i zaskoczeń. Bohaterowie to niezwykle mądrzy ludzie. Ich przekrój wręcz uderza. To m.in właściciel sklepu z maszynami do pisania, pracownik tego sklepu, który je naprawia, wielu kolekcjonerów maszyn do pisania (w tym aktor Tom Hanks), pisarze i poeci piszący na maszynie, rzeźbiarz, który z części starych maszyn tworzy niepowtarzalne dzieła, muzyk a nawet orkiestra (Boston Typewriter Orchestra) Ich opinie, refleksje, obawy i nadzieje układają się w istne cytaty. Nigdy, naprawdę nigdy nie zrobiłam w notesie tylu notatek z książek czy filmów. A lubię zapisywać mądre i inspirujące cytaty. Wiecie ile ich wyszło? Prawie 11 stron (!). Doszło do tego, że co chwilę zatrzymywałam film i spisywałam z napisów wypowiedzi bohaterów. Czasami coś mi umknęło, więc przewijałam i oglądałam dany fragment dwa razy. Nie przeszkadzało mi to. Byłam jak studentka na fascynującym wykładzie. Film trwa 1h40 minut. Oglądałam go znacznie dłużej. I do samego końca, nawet napisy końcowe. Pragnęłam być w tym filmie do końca. Reżyseria jest również niesamowita. Przeplata wypowiedzi bohaterów na postawie ich tematu. Film musiał też chyba powstawać na przestrzeni dłuższego czasu. Jest bowiem pewna panorama życia bohaterów, która się zmienia. I to właśnie fascynuje. Życie bohaterów za sprawą maszyny do pisania ewoluuje, jest dynamiczne. Film charakteryzują różne piękne ujęcia. W ten film się wchodzi, zespala się z nim. Nigdy czegoś takiego nie przeżyłam. Moje życie też się zmieniło, wyewoluowało i jest dynamiczne. Wiecie dlaczego? Bo dzisiaj okazało się, że mam w garażu starą maszynę do pisania po jakimś lekarzu. Dostał ją mój dziadek (90 lat), ponieważ jako krawiec świadczył tej rodzinie swoje usługi. Bo maszynę do pisania ma się zawsze po kimś. Artysta-rzeźbiarz mówi w filmie, że wydłubuje z maszyn do pisania stare pająki z XIX wieku (!). Przecież te pająki są jak te prehistoryczne zwierzątka zatopione w bursztynie! Artysta-rzeźbiarz wyjaśnia też, że dotykając klawiszy dotyka czyjegoś DNA. To bardzo metafizyczne i intymne doznanie. Drugi bohater pięknie określa posiadanie maszyny do pisania: „teraz moja zmiana” i zastanawia się kto ją odziedziczy i co z nią zrobi. Maszyna do pisania jest więc jak członek rodziny. Może być rodzinną pamiątką.
Nigdy nie wyrzucam swoich rękopisów, nawet jeśli są już na dysku komputera. To mój trójwymiarowy dowód. Spinam je zszywaczem i chowam wraz z drukiem do teczki. To moje prywatne archiwum. Muzyk zastanawia w pewnym momencie filmu, co jeśli stracisz dane w komputerze? Co jeśli nowa generacja edytorów tekstu w przyszłości nie odczyta twoich tekstów? Drugi bohater dopowiada, że przyszła ludzkość nie pozna naszych myśli, że historycy zostaną z niczym, że nie będzie archiwów. Od siebie dodam: nie będzie po prostu nas. Też tak macie, że wracacie częściej do już wywołanych zdjęć, patrzycie na zdjęcia w ramkach, ale setek tysięcy zdjęć z aparatu, smartfona nie oglądacie powtórnie? No może jak Facebook wykopie na Waszą tablicę „zdjęcie-wspomnienie”. Może zakład fotograficzny jest teraz jak sklep z maszynami do pisania?
Nie do końca tak sądzę. Owszem, jest niezaprzeczalny rozwój, wręcz pęd technologiczny, są maniacy komputerowi, ludzie uzależnieni od mediów społecznościowych. Nie chcę zaklinać rzeczywistości. Ale czy nie myślicie, że jest do tego opozycja? Cały ruch DIY (do it yourself), ludzie szyjący na maszynie, dziergający, robiący na drutach etc. To rękodzieło jest już w sieci. Instruktarze na YouTubie, blogi pasjonatów, sklepy z ich sprzedażą. A co z branżą beauty? Możesz robić własne ekologiczne kosmetyki i sprzedawać je w sieci. Dotyczy to też żywności. Opowiem Wam o moim koledze z liceum. Po studiach w dużym mieście wrócił na wieś i został rolnikiem. To Rolnictwo Wspierane przez Społeczność (polecam: RWS Dobrzyńskie Warzywa https://www.facebook.com/rwsdobrzyn/). Płacisz rolnikowi, on uprawia tyle warzyw ilu osobom je dostarczy, robi paczki dla konkretnych osób lub rodzin z warzywami zgodnie z sezonowością, dowozi je w umówione miejsce w danym mieście. Kiedy rozmawiałam z kolegą zawoził warzywa do Warszawy i Torunia. Nie wiem jak jest teraz. Społeczność na Facebooku ma ponad 3 tysiące osób. Albo mój kolega, który własnoręcznie robi pióra, długopisy, maszynki do golenia, spinki do mankietów, biżuterię. TO SĄ DZIEŁA SZTUKI: https://www.instagram.com/damian_tworzy/
Cyfrowy Internet ratuje analogowe biznesy i osoby. Ja jestem mieszańcem. Korzystam z mediów społecznościowych, wyszukiwarki Google, prowadzę bloga. Ale kocham dotyk zrobionego na drutach swetra mojej starszej siostry, cieszy mnie dębowe pióro ze złoto-srebrną stalówką, inicjałami mojego szwagra, które podarowałam mu w prezencie na jego 40-ste urodziny. Był to prezent dla „mężczyzny w sile wieku”, jak dąb. Albo bardzo wzruszył mnie widok już wspomnianego dziadka Zenka. Moja siostra miała zimno w mieszkaniu i on z piwnicy wygrzebał bardzo starą „farelkę”, całą z metalu, z dwiema grzałkami. Kiedy wyjął swoje narzędzia, śrubokręciki, majstrował przy wtyczce, kablach, był szczęśliwy jak dziecko. Dwa razy wywaliło w mieszkaniu korki, kiedy wkładał wtyczkę do kontaktu. Był smutny, że nie dał „farelce” drugiego życia. Jego zapał porównuję z ludźmi od maszyn do pisania. Oni są ponadprzeciętni, jak mój dziadek. Bo to są ludzie, którzy mówią: „Ale ja nie chcę pisać szybciej. Wolałbym pisać jeszcze wolniej”.
Część z moich ulubionych cytatów (niestety większość jest anonimowa – brak imion i nazwisk bohaterów przy ich wypowiedziach).
„Rozwija się ruch slow. Ludzie zaczynają pojmować, że nie wszystko musi być maksymalnie efektywne, nie wszystko musi być nastawione na cel, możemy się delektować samym procesem. Pisanie na maszynie można porównać do ruchu Slow Food. Zamiast jeść jak najefektywniej poświęcamy czas na posiłek. Efektywność nie jest najważniejsza – trzeba cieszyć się procesem”.
„To nie tak, że wybuchnie ruch na rzecz maszynopisania. Zamiast jednej wielkiej wspólnej filozofii wróci różnorodność mniejszych, niszowych sposobów na życie”.
„Cudownie spędza się czas przy maszynie. Masz czas pomyśleć. Możesz romantycznie przysiąść i podumać, co teraz napiszesz – to przyjemna, namacalna czynność. Zmienia akt pisania w konkretny, fizyczny proces, który ma specyficzną ścieżkę dźwiękową”. Tom Hanks
„Maszyny kojarzą się z minionymi, mniej stresującymi czasami. To wehikuł czasu”.
Pierwsza szkoła maszynopisarstwa ruszyła w 1881 roku w Nowym Jorku przy organizacji YWCA. Maszyna do pisania stała się wehikułem emancypacji i rozwoju nowych miejsc pracy dla kobiet. Kobiety trafiły np. do męskiego świata interesów. I tu odkrywam przed Wami drugą stronę karty. Było na poważnie, czas na wersję humorystyczną. Z całego serca polecam Wam film „Wspaniała” (reż Régis Roinsard, 2012). Jedna z moich ulubionych komedii francuskich. Francuzi mają talent do komedii romantycznych! Młoda dziewczyna z prowincji ucieka do miasta. Dostaje posadę sekretarki. Jej szef wkrótce zaproponuje jej start w konkursie szybkiego pisania na maszynie. Polecam gorąco!
https://vod.pl/filmy/wspaniala/x1y2yvf – link do filmu na VoD.
Na koniec. Proszę, zostaw komentarz. Jestem ciekawa Twojego zdania. Czas na dialog 😊